Marketa Vondrousova została ukarana czteroletnim zawieszeniem za odmowę poddania się testowi antydopingowemu poza zawodami. Jak donoszą media, była mistrzyni Wimbledonu nie wróci na kort aż do 21 czerwca 2030 roku. Decyzja ta wywołała burzę w środowisku tenisowym, a inne zawodniczki otwarcie krytykują surowość werdyktu.
Incydent miał miejsce w grudniu zeszłego roku w Czechach, gdy kontroler pojawił się pod drzwiami zawodniczki. Vondrousova odmówiła wpuszczenia urzędnika do środka, tłumacząc to obawą o własne bezpieczeństwo. Międzynarodowa Agencja Integralności Tenisa (ITIA) uznała jednak, że takie zachowanie jest równoznaczne z pozytywnym wynikiem testu. 26-letnia tenisistka, która w rankingu WTA zajmowała najwyżej szóste miejsce, od stycznia nie brała udziału w żadnych turniejach, czekając na ostateczne rozstrzygnięcie trybunału.
Trauma i lęk przed nieznajomymi pod drzwiami
Czeszka w emocjonalnym oświadczeniu wyznała, że jej reakcja wynikała z fatalnego stanu psychicznego i lęku o życie. „Kiedy ktoś zadzwonił do moich drzwi późno w nocy, nie identyfikując się odpowiednio ani nie przestrzegając protokołu – zareagowałam jako osoba, która się boi” – przyznała Marketa Vondrousova. Tenisistka dodała, że po ataku na Petrę Kvitovą zawodniczki nie lekceważą obecności obcych osób pod domem. Eksperci potwierdzili u niej ostrą reakcję na stres oraz zaburzenia lękowe uogólnione, co miało wpłynąć na brak racjonalnej oceny sytuacji.
Mimo argumentów o problemach zdrowotnych, trybunał uznał, że nie ma przekonującego uzasadnienia dla odmowy badania. Karen Moorhouse, dyrektor generalna ITIA, podkreśliła, że nieprzewidywalne testy są niezbędne dla ochrony czystości sportu. Głos w obronie koleżanki zabrała Eva Lys, która nazwała całą sytuację kompletnym szaleństwem. Vondrousova ma prawo odwołać się od wyroku do Sportowego Sądu Arbitrażowego w Lozannie, jednak na ten moment jej sportowa przyszłość została brutalnie przerwana na cztery lata.
