Michael Carrick oświadczył, że jego gesty po meczu z Como nie oznaczały pożegnania z Manchesterem United. Po porażce 1:4 na Stadio Giuseppe Sinigaglia szkoleniowiec podszedł do kibiców, aby przeprosić za występ drużyny, co wywołało porównania do zachowania Ole Gunnara Solskjaera po przegranej z Watfordem w 2021 roku.
“But I certainly appreciate the support. But the situation is where we are, and we haven't had results and we haven't had performances that have been good enough”. https://t.co/yHdi3hazaI
Sytuację w klubie komplikuje narastający kryzys kadrowy, przez który w ostatnim czasie niedostępnych było aż siedmiu zawodników. Michael Carrick potwierdził, że Lisandro Martinez zmagał się z urazem uda, a Kobbie Mainoo potrzebuje jeszcze około dziesięciu dni na powrót do gry. Dodatkowo Leny Yoro musiał pauzować z powodu zawieszenia za czerwoną kartkę otrzymaną w starciu z Atletico Madryt, co znacząco ograniczyło pole manewru w formacji defensywnej.
Atmosferę wokół Manchesteru United pogorszyły wypowiedzi kapitana zespołu, Bruno Fernandesa, który w wywiadzie dla TNT Sports zakwestionował taktykę zakładającą brak agresywnego pressingu. Był to kolejny przypadek publicznej krytyki po tym, jak wcześniej Lisandro Martinez negatywnie ocenił postawę drużyny po porażce w Madrycie.