Noc z środy na czwartek należała do jednego człowieka, który po raz kolejny udowodnił swoją wielkość na światowych boiskach. Lionel Messi poprowadził Inter Miami do zwycięstwa 2:0 nad meksykańskim Cruz Azul w finale Campeones Cup, pieczętując triumf na Nu Stadium. Argentyńczyk nie tylko otworzył wynik spotkania w pierwszej połowie, ale także asystował przy trafieniu Casemiro, które na dziesięć minut przed końcem rozstrzygnęło losy rywalizacji.
Dzięki tej wygranej gablota Messiego wzbogaciła się o 49. trofeum w profesjonalnej karierze, co czyni go najbardziej utytułowanym piłkarzem w historii futbolu. Jak zauważył dziennikarz Fabrizio Romano, 39-letni zawodnik śrubuje również swój niesamowity wynik strzelecki w meczach o najwyższą stawkę. Obecnie ma on na koncie już 36 bramek zdobytych w finałach, co pozostaje nieosiągalnym rezultatem dla jakiegokolwiek innego gracza na świecie.
Występ przeciwko Cruz Azul pozwolił Argentyńczykowi na ustanowienie kolejnego rekordu w barwach amerykańskiego klubu. Messi został najszybszym zawodnikiem w historii MLS, który zdobył 100 bramek dla swojego zespołu we wszystkich rozgrywkach. Jego bilans w Interze Miami jest wręcz porażający, ponieważ w zaledwie 114 rozegranych meczach zanotował łącznie 155 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej, na co składa się 100 goli oraz 55 asyst.
Sukces w Campeones Cup to kolejny rozdział w amerykańskiej przygodzie legendy Barcelony. Warto przypomnieć, że dorobek Messiego obejmuje między innymi dziesięć mistrzostw Hiszpanii, cztery triumfy w Lidze Mistrzów oraz upragnione mistrzostwo świata. Każdy kolejny mecz w barwach Interu Miami wydaje się jedynie formalnością w procesie dalszego przesuwania granic sportowej długowieczności i skuteczności.
