José Mourinho wysłał jasny sygnał do szatni Realu Madryt, ogłaszając koniec ery zawodników o statusie nietykalnych. Portugalski szkoleniowiec nie zamierza gwarantować nikomu miejsca w wyjściowej jedenastce, bez względu na dotychczasowe zasługi czy ostatnie popisy na boisku. Deklaracja ta padła w momencie, gdy media coraz głośniej domagają się regularnych występów dla młodych talentów, które naciskają na dotychczasowych liderów zespołu.
Bezpośrednim pretekstem do dyskusji stała się postawa Ardy Gülera podczas wtorkowego spotkania z Elche. Młody pomocnik wyszedł w podstawowym składzie i poprowadził Królewskich do zwycięstwa 3:2, zdobywając efektowną bramkę bezpośrednio z rzutu wolnego. Był to kolejny popis Turka, który od początku kampanii prezentuje się wyśmienicie i wyraźnie wszedł na wyższy poziom piłkarskiego rzemiosła. Mimo zachwytów nad formą nastolatka, Mourinho po meczu w Alicante uciął spekulacje dotyczące jego stałego miejsca w składzie. „Nikt nie jest nietykalny” – uciął krótko trener Realu Madryt, dając do zrozumienia, że hierarchia w zespole pozostaje sprawą otwartą.
Sytuacja w Madrycie staje się coraz bardziej napięta, ponieważ presja na zmiany w składzie rośnie z każdym tygodniem.
