Atmosfera wokół reprezentacji Niemiec gęstnieje, ale Jürgen Klopp zachowuje godny podziwu spokój. Nowy selekcjoner pojawił się na konferencji prasowej w czapce z logo kadry i od razu odniósł się do faktu, że niemal cała lista 44 powołanych zawodników trafiła do mediów przed oficjalnym ogłoszeniem. Zamiast szukać winnych, trener postanowił obrócić całą sytuację w żart, rzucając wyzwanie zgromadzonym przedstawicielom prasy.
Klopp z uśmiechem przyznał, że dziennikarze wiedzą już niemal wszystko, ale zachował w rękawie ostatniego asa. „Może wciąż mamy dla was jedną niespodziankę. Kto nie zna nazwiska ostatniego zawodnika, otrzyma jedną z tych świetnych czapek, które mam na sobie. Mamy ich kilka w pudełku tam obok” – rzucił selekcjoner, cytowany przez zagraniczne doniesienia. Niemiecki szkoleniowiec zaznaczył przy tym, że choć uważa za smutne zarabianie na przedwczesnym ujawnianiu informacji, to same wycieki nie spędzają mu snu z powiek.
„Nie mam problemu z tym, że skład wyciekł. Po prostu uważam za smutne, że ludzie zarabiają na życie wyciąganiem spraw wcześniej, niż ktokolwiek musi o nich wiedzieć. Ale mniejsza z tym. Naprawdę. Nie obchodzi mnie to” – uciął krótko Klopp. Trener podkreślił, że sztab wspólnie zdecydował o dołączeniu do grupy kilku młodych graczy, a sposób, w jaki media wykorzystują te informacje, pozostawia wyłącznie ich sumieniu. To podejście pokazuje, że były menedżer Liverpoolu zamierza budować nową kadrę na własnych zasadach, nie dając się sprowokować zakulisowym gierkom.
Wybór tak szerokiej kadry to element nowej strategii, którą Klopp wdraża od momentu objęcia stanowiska 24 lipca 2026 roku.
