„Jeden z 83 milionów” – taki napis widniał na czapce w barwach niemieckiej flagi, w której Jürgen Klopp zaprezentował się podczas czwartkowej konferencji prasowej. Nowy selekcjoner reprezentacji Niemiec wykorzystał spotkanie z mediami, by wygłosić emocjonalny apel o odzyskanie narodowych symboli z rąk politycznych ekstremistów.
Choć początkowo czapka służyła do żartów z dziennikarzami, którzy próbowali odgadnąć nazwiska z jego 44-osobowej kadry, temat szybko stał się poważny. Klopp bezpośrednio nawiązał do niedawnych wyborów w Saksonii-Anhalt, gdzie AfD zdobyła blisko 44 procent głosów. Trener przyznał, że jako „zainteresowany laik” czuje potrzebę zabrania głosu w sprawie tożsamości narodowej, która w Niemczech pozostaje tematem niezwykle wrażliwym ze względu na historię kraju.
Walka o flagę i pozytywny patriotyzm
Szkoleniowiec podkreślił, że nie chce, aby barwy narodowe kojarzyły się z negatywnymi zmianami politycznymi. Jego celem jest przywrócenie radości z bycia Niemcem w sposób otwarty i tolerancyjny. „Chcę, żebyśmy odzyskali flagę. Nie chcę, aby duma narodowa pozostała w rękach niewłaściwych ludzi” – zadeklarował Klopp, cytowany przez zagraniczne doniesienia. Dodał również, że wierzy w możliwość bycia dumnym z kraju, pozostając jednocześnie osobą współczującą i otwartą na różnorodność.
Klopp widzi w sporcie potężne narzędzie do budowania wspólnoty, nawiązując do sukcesów niemieckich lekkoatletów czy koszykarzy z minionego lata. Według niego reprezentacja piłkarska powinna być odzwierciedleniem tego, co w Niemczech najlepsze, skupiając się na posiadanych zasobach, a nie na brakach. „Czy można być dumnym z bycia Niemcem, będąc jednocześnie otwartym, przyjaznym i miłym? Jestem w stu procentach przekonany, że tak” – pytał retorycznie selekcjoner, zachęcając do brania odpowiedzialności za wspólny wizerunek kraju.
Klopp zakończył spotkanie z dziennikarzami w swoim stylu, oferując im czapki i żartując, że każdy, kto ją założy, staje się „oficjalnym selekcjonerem” biorącym na siebie część odpowiedzialności za naród. Był to mocny akcent na zakończenie dnia, w którym sportowa rywalizacja zeszła na dalszy plan wobec debaty o przyszłości Niemiec.
