Mark Koszta, 28-letni węgierski napastnik pozostający obecnie bez klubu, wzbudza rosnące zainteresowanie na europejskim rynku transferowym. Jak informuje włoski dziennikarz Lorenzo Lepore, konkretnych ruchów w jego kierunku dokonują już dwa kluby z Polski. Zainteresowanie zawodnikiem wykazują również drużyny z Izraela i Węgier.

Mark Koszta obserwowany przez ekstraklasowiczów
Koszta ma za sobą bogatą karierę, w której występował m.in. w lidze węgierskiej, izraelskiej, rosyjskiej, greckiej oraz południowokoreańskiej. Ostatnim klubem napastnika był grecki Volos NPS, z którym rozstał się wraz z końcem czerwca 2025 roku. W swojej karierze zaliczył również epizody w Ulsan Hyundai, Torpedo Moskwa czy Bnei Reineh. Łącznie w profesjonalnej piłce rozegrał 285 meczów, zdobywając 85 bramek.
Według ustaleń nieoficjalnych źródeł, chodzi o dwa kluby z czołówki PKO BP Ekstraklasy, które w ostatnich tygodniach poszukują wzmocnień w ofensywie. W gronie potencjalnych kandydatów wymienia się m.in. Pogoń Szczecin i Raków Częstochowa, które nie ukrywają potrzeby zakontraktowania doświadczonego napastnika. Oba kluby dysponują odpowiednim budżetem i ambicjami, by sprowadzić gracza z takim CV.
Choć sam piłkarz oficjalnie nie zabrał jeszcze głosu w sprawie swojej przyszłości, niewykluczone, że możliwość gry w Ekstraklasie traktuje jako realną opcję. Koszta ma za sobą występy w młodzieżowej reprezentacji Węgier, a jego doświadczenie na wielu rynkach może być atutem dla klubów potrzebujących skutecznego snajpera „na już”.
Poza zainteresowaniem z Polski, Márka Kosztę obserwują także dwa kluby z Izraela oraz kilka zespołów z jego ojczyzny. Jego wartość rynkowa – według danych z maja – wynosi 500 tys. euro, co przy statusie wolnego zawodnika może być okazją transferową dla wielu zespołów.
Dotychczasowa kariera Koszty pokazuje, że nie obawia się on wyzwań w różnych ligach. Na Węgrzech sięgał po mistrzostwo kraju, a w Korei Południowej zdobył tytuł tamtejszego czempiona z Ulsan Hyundai. W każdej z drużyn, w której występował, potrafił zdobywać bramki, choć nie zawsze był podstawowym zawodnikiem.
Na tym etapie trudno jednak jednoznacznie stwierdzić, czy sam zawodnik zdecyduje się na Polskę i czy w ogóle trafi do niego jakaś konkretna oferta z naszego kraju. Możliwość gry w Izraelu lub powrót do ojczyzny, gdzie cieszy się uznaniem, również pozostają w grze.


