Novak Djoković rozpoczyna walkę o kolejny triumf w Paryżu, ale atmosfera wokół jego pierwszego meczu gęstnieje z każdą godziną. Serb zmierzy się z Giovannim Mpetshi-Perricardem, a obóz Francuza wysyła jasne sygnały, że nie zamierza pełnić roli tła dla utytułowanego mistrza. Trener Greg Rusedski otwarcie przyznaje, że jego podopieczny jest nastawiony pozytywnie i wierzy w sprawienie ogromnej niespodzianki już w niedzielny wieczór na kortach imienia Rolanda Garrosa.
Sytuacja Djokovicia przed tegorocznym French Open jest daleka od idealnej. Choć Serb to trzykrotny triumfator tej imprezy z lat 2016, 2021 i 2023, jego obecna dyspozycja pozostaje wielką zagadką. Po dotarciu do finału Australian Open, 37-latek spędził na korcie zaledwie dwa tygodnie w ciągu ostatnich czterech miesięcy. Co gorsza, Djoković nie wygrał meczu od turnieju w Indian Wells, a do Paryża przyjeżdża po bolesnej porażce z Dino Prizmiciem w Rzymie.
Trener zapowiada walkę o zwycięstwo
Greg Rusedski nie kryje optymizmu po ostatnich treningach swojego zawodnika. Szkoleniowiec zdradził, że sesja z Daniiłem Miedwiediewem była najlepszą, jaką widział w wykonaniu Mpetshi-Perricarda. Mimo że Francuz ostatnio przegrał z Stefanosem Tsitsipasem w Genewie, w jego zespole panują doskonałe nastroje. Rusedski podkreśla, że jeśli Gio zagra swój najlepszy tenis, nazwisko rywala po drugiej stronie siatki nie będzie miało znaczenia, nawet jeśli jest to legenda sportu.
Statystyki stoją murem za Serbem, który od ponad 20 lat nigdy nie odpadł w pierwszej rundzie French Open. Od 2009 roku Djoković zawsze docierał w Paryżu przynajmniej do ćwierćfinału, a rok temu zatrzymał się dopiero w półfinale po starciu z Jannikiem Sinnerem. Jednak tegoroczna drabinka jest wyjątkowo trudna. W tej samej sekcji znaleźli się tacy gracze jak Joao Fonseca, Alex De Minaur czy Jakub Mensik, co sprawia, że droga do finału jest najeżona przeszkodami.
