Andre Agassi wrócił na Wimbledon w roli eksperta i od razu wywołał ogromne poruszenie swoimi komentarzami podczas półfinałowego starcia Novaka Djokovicia z Jannikiem Sinnerem. Amerykańska legenda tenisa, znana z kontrowersyjnych poglądów, publicznie zakwestionowała jeden z najbardziej zakorzenionych zwyczajów na światowych kortach. Wszystko zaczęło się od jednego punktu zdobytego przez Serba.
W trakcie meczu Djokovic wygrał wymianę po tym, jak piłka zahaczyła o taśmę i spadła na stronę rywala. Zgodnie z tenisową etykietą, 24-krotny mistrz wielkoszlemowy natychmiast uniósł rękę w geście przeprosin. To zachowanie wyraźnie zirytowało Agassiego, który na antenie BBC One wezwał do natychmiastowego porzucenia tej tradycji. Amerykanin uważa, że takie gesty są nienaturalne i niepotrzebne w profesjonalnym sporcie, gdzie liczy się każdy punkt.
Buntownik z Las Vegas uderza w etykietę
Agassi nie gryzł się w język, tłumacząc swoje stanowisko współprowadzącemu relację Andrew Castle'owi. Jego zdaniem przepraszanie za szczęśliwe zagrania nie ma logicznego uzasadnienia w rywalizacji na najwyższym poziomie. „Andrew, czy możemy proszę zjednoczyć siły, aby pozbyć się tego 'przepraszam za uderzenie w taśmę'? Naprawdę chciałbym, żeby to zniknęło z gry” – zaapelował Agassi. Dodał również, że nikt nie przeprasza zawodnika, gdy ten trafi w siatkę i przegra punkt, więc kurtuazja w drugą stronę jest zbędna.
To nie pierwszy raz, gdy mistrz Wimbledonu z 1992 roku uderza w sztywne zasady panujące w Londynie. Agassi przypomniał, że już jako nastolatek buntował się przeciwko narzuconym regułom, w tym słynnemu obowiązkowi gry w białych strojach. „Byłem buntownikiem. Miałem problem z wszelkimi zasadami narzucanymi tej grze” – przyznał Amerykanin. Jego najnowsze uwagi dotyczące zachowania Djokovicia wpisują się w długą listę zastrzeżeń, jakie legenda ma wobec tradycyjnego oblicza tenisa.
