Patrik Hellebrand był jednym z najgłośniejszych transferów Korony Kielce, ale jeszcze większe wrażenie mogą robić warunki finansowe, jakie miał otrzymać Czech. Według medialnych informacji jego miesięczne zarobki sięgają nawet 65–70 tysięcy euro. To pokazuje skalę inwestycji, na jaką zdecydował się kielecki klub.
Hellebrand trafił do Korony latem 2026 roku z Górnika Zabrze. Kielczanie aktywowali klauzulę odstępnego w wysokości 1,7 mln euro, co oznaczało rekord transferowy w historii klubu.
Na tym jednak wydatki się nie kończą.
Według informacji Łukasza Olkowicza z „Przeglądu Sportowego Onet” Czech może zarabiać w Kielcach około 65–70 tys. euro miesięcznie. W skali roku dawałoby to nawet 840 tys. euro.
Dla porównania Ewa Pajor, jedna z czołowych piłkarek świata i zawodniczka FC Barcelony, ma według dostępnych informacji zarabiać około 500 tys. euro rocznie. Miesięcznie daje to mniej więcej 41,5 tys. euro.
Oznaczałoby to, że zawodnik inkasuje w Koronie wyraźnie więcej od jednej z najlepszych piłkarek na świecie.
Sam transfer Hellebranda od początku budził duże emocje. Czech był ważną postacią Górnika Zabrze, z którym zdobył wicemistrzostwo Polski i Puchar Polski. Mimo tego zdecydował się przenieść do Kielc, choć oznaczało to rezygnację z gry w europejskich pucharach. W mediach od razu pojawiły się sugestie, że jednym z kluczowych argumentów mogły być pieniądze.
Sam Hellebrand przedstawiał szerszy obraz. Podkreślał, że przekonały go determinacja działaczy oraz projekt sportowy zaprezentowany przez właściciela Korony, Łukasza Maciejczyka.
Według wcześniejszych informacji jego wynagrodzenie w Kielcach może być nawet ponad trzykrotnie wyższe niż to, które otrzymywał w Górniku. Korona nie tylko pobiła więc własny rekord transferowy, ale najpewniej zaoferowała również jeden z najwyższych kontraktów w całej lidze.
