Korona Kielce latem wydała około 6,4 mln euro na wzmocnienia, ale to nie musi być koniec ruchów kadrowych. Paweł Golański zapowiedział, że klub przygotował już miejsce na kolejne transfery i zimą najprawdopodobniej dojdzie do dwóch następnych ruchów.
Dyrektor sportowy Korony przyznał w rozmowie z „Przeglądem Sportowym Onet”, że rewolucji nie należy się spodziewać. W Kielcach są zadowoleni z obecnego kształtu kadry, ale jednocześnie chcą zostawić sobie możliwość reagowania.
– Na pewno nie będzie żadnej rewolucji, bo uważam, że ten zespół jest dobrze zbilansowany – zaznaczył Golański.
Kibiców z pewnością najbardziej zainteresuje kwestia konkretnych planów na zimę.
– Zrobiliśmy sobie przestrzeń na dwa transfery, które najprawdopodobniej zostaną przeprowadzone – zdradził dyrektor Korony.
Na razie Korona nie ujawnia pozycji ani nazwisk. Duże znaczenie ma też fakt, że zespół prowadzi już Robert Kolendowicz, dlatego część decyzji będzie konsultowana właśnie z nowym szkoleniowcem.
– Jest nowy trener, z którym musimy przedyskutować wiele spraw – wyjaśnił przedstawiciel Korony.
W Kielcach chcą również zachować elastyczność na wypadek kontuzji lub innych zdarzeń, które mogą zmienić potrzeby kadrowe w trakcie sezonu. Latem Korona była jednym z najbardziej aktywnych klubów Ekstraklasy. Według zestawienia Transfermarkt wydała około 6,4 mln euro, czyli mniej tylko od Lecha Poznań.
Tak duże inwestycje wiążą się z wysokimi oczekiwaniami. Golański potwierdził, że celem pozostaje miejsce w górnej części tabeli.
– To się nie zmienia, nadal tego się trzymamy – podkreślił.
W klubie liczą nawet na walkę o Top 5 i europejskie puchary, a równie poważnie traktują Puchar Polski. W tych drugich rozgrywkach już w najbliższy czwartek zagrają na wyjeździe z Polonią Warszawa.
