Sacramento Kings ucięli trwające od miesięcy spekulacje dotyczące przyszłości Zacha LaVine'a. Choć w mediach huczało od plotek o możliwym wykupieniu jego gigantycznej umowy, klub podjął już wiążącą decyzję.
Według informacji Jasona Andersona z The Sacramento Bee, opcja wykupienia kontraktu w ogóle nie wchodzi w grę. Kings oczekują, że LaVine wypełni ostatni rok swojej umowy w stolicy Kalifornii. „Niepewna przyszłość Zacha LaVine'a w Sacramento Kings była przedmiotem spekulacji od miesięcy, ale wbrew ostatnim doniesieniom klub nie rozważa wykupu” – czytamy w raporcie. To jasny sygnał, że obie strony muszą przygotować się na dalszą współpracę, mimo trudnej sytuacji sportowej zespołu.
Gigantyczne pieniądze i plan na odbudowę
Decyzja zawodnika o skorzystaniu z opcji gracza wartej 49 milionów dolarów na sezon 2026/27 zamknęła drogę do łatwego rozstania. To ostatni rok pięcioletniego kontraktu o łącznej wartości 215,2 miliona dolarów, który LaVine podpisał jeszcze z Chicago Bulls w 2022 roku. Biorąc pod uwagę tak ogromne zobowiązania finansowe, Sacramento Kings nie zamierzają płacić za odejście koszykarza, lecz liczą na odzyskanie części jego wartości rynkowej poprzez dobrą grę na parkiecie.
Poprzedni sezon był dla LaVine'a wyjątkowo pechowy, gdyż rozegrał tylko 39 spotkań przed operacją ścięgna w prawej dłoni. Mimo to notował solidne średnie na poziomie 19,2 punktu przy wysokiej skuteczności z dystansu. Teraz Kings, wchodząc w nową erę z wybranym w drafcie Dariusem Acuffem Jr., liczą, że zdrowy weteran pomoże drużynie lub stanie się atrakcyjnym kąskiem transferowym w trakcie nadchodzących rozgrywek.
