Nicolas Jackson nie zostanie w Bayernie Monachium na stałe i po zakończeniu sezonu wróci do Chelsea. Niemiecki klub nie zamierza aktywować klauzuli wykupu senegalskiego napastnika.
Napastnik trafił do Monachium na wypożyczenie, za które Bayern zapłacił 14,3 mln funtów. Umowa zawierała obowiązek wykupu za 56,2 mln funtów, ale tylko pod warunkiem rozegrania około 40 meczów w wymiarze przynajmniej 45 minut każdy. Jackson wystąpił dotąd w 22 spotkaniach, lecz tylko siedmiokrotnie przebywał na boisku wystarczająco długo. Vincent Kompany nie jest zachwycony postawą zawodnika, który w niespełna 700 minut zdołał wypracować zaledwie sześć bramek, co przesądziło o rezygnacji z transferu definitywnego.
Sytuacja Jacksona w Chelsea zmieniła się drastycznie od czasu jego transferu z Villarrealu za 32 mln funtów. Enzo Maresca nie widział dla niego miejsca w składzie, sprowadzając latem Joao Pedro oraz Liama Delapa. Senegalczyk musiał wymusić odejście do Niemiec, mimo że londyńczycy w ostatniej chwili próbowali zablokować ruch przez kontuzję Delapa. Ostatecznie Chelsea ściągnęła Marca Guiu z Sunderlandu i wynegocjowała wyższą opłatę za wypożyczenie, pozwalając Jacksonowi na wyjazd, który teraz okazuje się sportowym rozczarowaniem dla obu stron.
Przyszłość 24-latka na Stamford Bridge stoi pod znakiem zapytania, choć jego kontrakt obowiązuje aż do 2033 roku. Wiele zależy od nowego trenera, Liama Roseniora, który zastąpił na stanowisku Enzo Marescę. Jackson pozostaje otwarty na różne opcje, ale realna staje się perspektywa jego ponownej walki o miejsce w ataku The Blues. Po nieudanej próbie podbicia Bundesligi, napastnik wraca do punktu wyjścia, licząc na nowe otwarcie w Londynie pod wodzą szkoleniowca, który może inaczej ocenić jego potencjał.
