Kodai Sano jest o krok od sfinalizowania głośnego transferu z NEC Nijmegen do PSV Eindhoven. Choć kluby porozumiały się w sprawie kwoty odstępnego wynoszącej 20 milionów euro, Japończyk opuszcza Goffertstadion w atmosferze ogromnego skandalu. Jak donoszą media, pomocnik postawił swój zespół w fatalnej sytuacji tuż przed historycznym wyzwaniem w europejskich pucharach.
Sytuacja stała się napięta, gdy Sano niespodziewanie odmówił występu w meczu eliminacji Ligi Mistrzów przeciwko Olympiakosowi. Mimo że trener Dick Schreuder widział go w wyjściowym składzie, zawodnik zakomunikował, że nie jest w stanie wyjść na boisko. Decyzja ta wywołała furię u dyrektora technicznego, Carlosa Aalbersa, który publicznie skrytykował postawę swojej dotychczasowej gwiazdy, nie kryjąc rozczarowania zachowaniem piłkarza w tak kluczowym momencie dla całego klubu.
Złamane obietnice i twarde stanowisko dyrekcji
Władze NEC Nijmegen próbowały do ostatniej chwili ratować sytuację i przekonać pomocnika do zmiany zdania. „To niezwykle irytujące i bardzo rozczarowujące. Umowy dotyczące gry zostały złamane. Sano nie chciał grać, a my nie chcemy w drużynie zawodnika, który nie chce grać” – przyznał wprost Carlos Aalbers. Dyrektor dodał, że po prośbie o przemyślenie sprawy, piłkarz we wtorek rano ostatecznie potwierdził menedżerowi swoją odmowę, co definitywnie zakończyło negocjacje z klubem.
Brak kluczowego gracza, który w poprzednim sezonie Eredivisie zanotował trzy gole i siedem asyst, był widoczny w starciu z greckim rywalem. NEC Nijmegen bez swojego lidera środka pola zdołało jedynie bezbramkowo zremisować na wyjeździe z Olympiakosem. Podczas gdy koledzy walczyli o awans, Kodai Sano przechodził już testy medyczne w Eindhoven. Oficjalna prezentacja Japończyka w barwach PSV ma nastąpić jeszcze w tym tygodniu, zamykając ten burzliwy rozdział.
