Filip Jorgensen zdecydował się opuścić Chelsea podczas nadchodzącego letniego okna transferowego. Jak informuje dziennikarz Sky Sports Adrian Kajumba, 24-letni bramkarz nie zamierza dłużej godzić się z rolą rezerwowego w zachodnim Londynie. Piłkarz potrzebuje regularnych występów, aby ratować swoją karierę i dalszy rozwój sportowy.
Statystyki zawodnika w Premier League są nieubłagane i pokazują skalę problemu. Jorgensen rozegrał zaledwie 378 minut w pierwszej drużynie, co dla bramkarza w tym wieku jest wynikiem wysoce niesatysfakcjonującym. Dalsze siedzenie na ławce rezerwowych Chelsea jest uznawane za szkodliwe dla jego potencjału, zwłaszcza że wcześniej udowadniał swoją wysoką jakość podczas występów w hiszpańskim Villarreal.
Bramkarska rewolucja na Stamford Bridge
Sytuacja w klubie jest skomplikowana, ponieważ z odejściem łączony jest także Robert Sanchez. Władze Chelsea stoją przed trudnym dylematem, gdyż sprzedaż dwóch bramkarzy w jednym oknie transferowym wydaje się mało prawdopodobna. Klub nie ufa Jorgensenowi na tyle, by powierzyć mu bluzę z numerem jeden, a Sanchez po transferze do Londynu prezentuje formę poniżej oczekiwań, co zmusza zarząd do poszukiwań nowego golkipera.
Jorgensen, który już w styczniu wzbudzał zainteresowanie klubów z Niemiec, liczy na szybkie znalezienie nowego pracodawcy w mocnej lidze. Jego odejście ma otworzyć drogę do sprowadzenia nowej „jedynki”, a w mediach pojawiają się doniesienia, że szansę w przyszłym sezonie może otrzymać Mike Penders. Dla 24-letniego Duńczyka priorytetem pozostaje jednak powrót do regularnej gry w zespole gwarantującym mu miejsce w podstawowym składzie.
