Javier Tebas nie zamierza milczeć w obliczu otwartej wojny, jaką Real Madryt wytoczył hiszpańskim arbitrom. Prezes La Liga w oficjalnym komunikacie w mediach społecznościowych brutalnie ocenił postawę klubu z Santiago Bernabéu, zarzucając mu szukanie tanich usprawiedliwień po porażce w derbach Madrytu. Atmosfera w hiszpańskim futbolu gęstnieje z każdą godziną, a wtorkowa riposta szefa ligi tylko dolewa oliwy do ognia.
Konflikt wybuchł z pełną siłą po niedzielnym starciu na Metropolitano, w którym Atletico Madryt pokonało lokalnego rywala 2:1. Władze Realu Madryt natychmiast rozpoczęły kampanię przeciwko sędziemu Miguelowi Ángelowi Ortizowi Ariasowi, określając poziom arbitrażu jako fatalny i wyliczając błędy, które ich zdaniem wypaczyły wynik. Według klubu Cristian Romero oraz Lee Kang-in powinni zostać ukarani czerwonymi kartkami.
Javier Tebas, cytowany przez BBC, odrzucił te oskarżenia w bardzo ostrych słowach, sugerując, że madrytczycy stracili kontakt z rzeczywistością. „Twierdzenie, że sędziowie są kierowani przeciwko Realowi Madryt, to życie w innej galaktyce. Ta narracja służy jako wymówka, by zatuszować inne braki, które są wyraźnie widoczne w tych pierwszych meczach sezonu” – grzmiał prezes La Liga. Dodał również, że znacznie wygodniej jest wskazywać na spisek, niż rzetelnie wyjaśnić to, co dzieje się bezpośrednio na murawie.
Wtorkowe wystąpienie Tebasa to bezpośrednia odpowiedź na zarzuty, które zdominowały hiszpańskie nagłówki w ciągu ostatnich 48 godzin. Jak informuje AFP w raporcie z 22 września 2026 roku, prezes ligi zdecydował się na tak stanowczy krok, aby ukrócić publiczne podważanie bezstronności arbitrów przez jeden z najpotężniejszych klubów świata. Sytuacja jest o tyle napięta, że oskarżenia o celowe działanie na szkodę Realu Madryt padły bezpośrednio po prestiżowej porażce, co zdaniem władz ligi ma odwrócić uwagę od problemów sportowych drużyny.
