Arsenal Londyn przełamał klątwę i po 22 latach przerwy został mistrzem Anglii. Zespół Mikela Artety przypieczętował historyczny sukces w 37. kolejce sezonu 2025/26. Choć Kanonierzy wykonali swoje zadanie, wygrywając nerwowe spotkanie z Burnley, ostateczny cios nadszedł z innego stadionu. Manchester City niespodziewanie stracił punkty, co zakończyło trwający miesiącami wyścig o prymat w Premier League.
Kluczowym aktorem tego dramatu okazało się Bournemouth. Drużyna prowadzona przez Andoniego Iraolę zatrzymała Manchester City, remisując z obrońcami tytułu we wtorek. Ten wynik sprawił, że ekipa Pepa Guardioli straciła matematyczne szanse na dogonienie lidera. Bournemouth nie tylko wręczyło puchar Arsenalowi, ale samym remisem zapewniło sobie udział w europejskich pucharach, co jest największym sukcesem w historii tego klubu.
Przetasowania w czołówce i dramat w walce o utrzymanie
Wielki krok wykonała także Aston Villa, która pokonała Liverpool i wskoczyła na czwarte miejsce w tabeli. Zespół Unaia Emery'ego zagwarantował sobie tym samym grę w Lidze Mistrzów, spychając ekipę Arne Slota na niższą pozycję. Podczas gdy góra tabeli jest już niemal rozstrzygnięta, na dole panuje gigantyczny chaos. Porażki Tottenhamu oraz West Hamu sprawiły, że walka o ligowy byt rozstrzygnie się dopiero w ostatniej serii gier.
Sytuacja Tottenhamu jest niezwykle trudna, mimo dwóch punktów przewagi nad strefą spadkową. W ostatniej kolejce zmierzą się z Evertonem, wiedząc, że każdy błąd może kosztować ich degradację. West Ham musi natomiast pokonać Leeds United i liczyć na potknięcie Spurs. Obie ekipy miały szansę na wcześniejsze zapewnienie sobie spokoju, jednak fatalna dyspozycja w 37. kolejce przedłużyła ich cierpienia do samego końca sezonu.
