Jules Kounde znalazł się w trudnym położeniu na początku nowego sezonu La Liga. Francuski obrońca przestał być zawodnikiem pierwszego wyboru w talii Hansiego Flicka, co zmusiło go do podjęcia nadzwyczajnych działań w ośrodku treningowym. Piłkarz nie zamierza jednak narzekać na swoją sytuację, lecz walczy o odzyskanie zaufania sztabu szkoleniowego poprzez morderczą pracę.
Według czwartkowych doniesień Diario Sport, sytuacja defensora jest niepokojąca, ponieważ wystąpił on w podstawowym składzie tylko w jednym z czterech ligowych spotkań. W hierarchii trenera wyżej stoją obecnie Eric Garcia, Joao Cancelo, Andreas Christensen, a nawet młody Xavi Espart. Kounde zareagował na to w sposób, który zaimponował pracownikom klubu. „Kounde zostaje na treningach, gdy sesje pierwszej drużyny dobiegają końca. Kiedy jego koledzy z zespołu opuszczają boisko i udają się do szatni, Francuz kontynuuje pracę wraz z trenerami przygotowania fizycznego i fizjoterapeutami” — informuje hiszpański dziennik. Te dodatkowe godziny spędzane na murawie mają być jasnym sygnałem dla niemieckiego szkoleniowca, że zawodnik jest gotowy na powrót do wyjściowej jedenastki.
Choć w drużynie panowały minorowe nastroje, indywidualne podejście Kounde do treningu siłowego i kondycyjnego nie uległo zmianie. Obrońca regularnie wykonuje specyficzne ćwiczenia pod okiem specjalistów, podczas gdy reszta składu korzysta już z regeneracji w szatni. Czas pokaże, czy ta determinacja wystarczy, by przekonać Hansiego Flicka do zmiany decyzji personalnych przed kolejnymi meczami ligowymi.
