Deco przerwał milczenie w sprawie jednego z najgłośniejszych niedoszłych transferów minionego lata. Dyrektor sportowy Barcelony potwierdził, że klub świadomie zrezygnował z pozyskania Bernardo Silvy, mimo że sam zawodnik był zdeterminowany, by założyć koszulkę Blaugrany. Ostatecznie Portugalczyk wylądował w Realu Madryt, ale historia mogła potoczyć się zupełnie inaczej.
Bernardo Silva, który w czerwcu opuścił Manchester City po wygaśnięciu kontraktu, był dostępny na rynku jako wolny zawodnik. 32-letni pomocnik w pierwszej kolejności skierował swoje kroki w stronę Spotify Camp Nou, oferując swoje usługi władzom katalońskiego klubu. Mimo statusu gwiazdy światowego formatu, Deco oraz jego zespół wykonawczy podjęli trudną decyzję o odrzuceniu tej propozycji, kierując się długofalową strategią budowy zespołu.
W rozmowie z katalońską rozgłośnią RAC1, Deco otwarcie wyjaśnił powody, dla których transfer nie doszedł do skutku. Jak cytuje dziennikarz Fabrizio Romano, kluczowe okazały się kwestie finansowe oraz hierarchia w szatni. „To nie była pozycja, której szukaliśmy. Chciał przyjść do Barçy, ale tak się nie stało, ponieważ mamy własne parametry” – przyznał otwarcie dyrektor sportowy klubu, ucinając wszelkie spekulacje na temat braku zainteresowania ze strony zawodnika.
Decyzja ta była podyktowana również chęcią promowania młodych talentów, które już znajdują się w kadrze Barcelony. Deco podkreślił, że priorytetem było zapewnienie minut zawodnikom ukształtowanym w klubie, zamiast sprowadzania kosztownego w utrzymaniu weterana. „To była kwestia ekonomiczna i minut na boisku. On chciał grać, ale ja wolę naszych własnych piłkarzy” – podsumował Portugalczyk, wskazując na nowe standardy panujące w gabinetach przy Camp Nou.
Ostatecznie Bernardo Silva związał się z Realem Madryt, co stało się faktem jeszcze w czerwcu bieżącego roku. Choć Barcelona szukała wzmocnień, Deco konsekwentnie realizuje plan oparty na stabilizacji finansowej, co potwierdził również w kontekście innych graczy.
