Przed startem dwójek bobslejowych na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026 Linda Weiszewski nie kryje frustracji. W rozmowie z TVP Sport wprost wskazała na różnice sprzętowe między Polkami a światową czołówką, które – jej zdaniem – odbierają realne szanse na walkę o wysokie lokaty.
W piątek o godzinie 18:00 Weiszewski wystartuje w duecie z Klaudią Adamek. To historyczny moment dla polskiego sportu, bo Adamek zapisze się jako pierwsza Polka startująca zarówno w letnich, jak i zimowych igrzyskach.
Sprzęt jak z innej ligi
Weiszewski już w rywalizacji monobobów odczuła, jak duże znaczenie mają detale techniczne. Po pierwszym dniu była dopiero dziewiętnasta, a decyzja o zastosowaniu cieńszych płóz kosztowała ją cenne sekundy. Zmiana na grubsze płozy przyniosła poprawę i awans na siedemnaste miejsce.
Podkreśliła jednak, że w monobobach wszyscy korzystają z identycznego sprzętu, więc różnice są minimalne. Zupełnie inaczej wygląda to w dwójkach.
– My jeździmy Seicento, oni jeżdżą Porsche. Nie da się Seicento prześcignąć Porsche. Nasz bobslej kosztuje 150 tysięcy złotych, Amerykanów 500 tysięcy, a Niemców podchodzi pod milion – powiedziała wprost.
To porównanie błyskawicznie obiegło media i stało się jednym z najmocniejszych komentarzy ze strony polskiej reprezentacji podczas tych igrzysk.
Brak toru i ograniczone możliwości
Problemem nie jest tylko cena sprzętu. Polska nie ma własnego toru lodowego do bobslejów, co znacząco utrudnia testowanie nowych rozwiązań i optymalizację ustawień.
Weiszewski mówi o „wielkiej niewiedzy”, wynikającej z braku regularnych możliwości treningowych na najwyższym poziomie infrastrukturalnym. To oznacza, że Polki często muszą uczyć się sprzętu i ustawień w trakcie zawodów.
Mimo to zawodniczka zapowiada walkę. Jeśli przejazd będzie nieudany, nie zamierza szukać wymówek. Ale przy dobrym starcie i czystym zjeździe – jak podkreśla – różnice w prędkości na trasie mogą być aż nadto widoczne.
Pierwszy oficjalny przejazd dwójek zaplanowano na piątek, 20 lutego o 18:00. Dla Weiszewski i Adamek będzie to nie tylko sportowe wyzwanie, ale też kolejna próba udowodnienia, że nawet w trudnych warunkach można walczyć z najlepszymi.
