Alex Eala zapisała się na kartach historii jako pierwsza reprezentantka Filipin, która wygrała mecz w turnieju głównym singla na Wimbledonie. 21-letnia tenisistka w pierwszej rundzie pewnie pokonała Meksykankę Renatę Zarazuą 6-1, 6-2.
Młoda zawodniczka kontynuuje świetną passę na kortach trawiastych, którą rozpoczęła od triumfu w turnieju WTA 125K w Birmingham oraz półfinału w Berlinie. W stolicy Niemiec Eala zdołała wyeliminować takie gwiazdy jak Elena Rybakina czy Elina Svitolina, co pozwoliło jej wrócić do czołowej trzydziestki dwójki rankingu WTA i uzyskać rozstawienie w Londynie. Obecnie w rankingu na żywo zajmuje już 31. miejsce, a jej pewność siebie na korcie numer 12 była widoczna od pierwszej piłki. „Pokazałam naprawdę dobry poziom tenisa i dobrze rozegrałam ważne punkty” – przyznała Eala po zakończeniu spotkania.
Niezwykłe wsparcie i niespodzianka w drabince
Największym zaskoczeniem dla zawodniczki była jednak atmosfera panująca na trybunach All England Club. Mimo że bilety na Wimbledon są niezwykle trudne do zdobycia, filipińscy kibice licznie stawili się na meczu, tworząc atmosferę przypominającą turniej domowy. „Wiem, jak trudno jest dostać bilety na to wydarzenie, więc posiadanie niemal pełnej trybuny Filipińczyków jest niesamowite. Nigdy bym nie pomyślała, że na Wimbledonie będę miała taką własną publiczność” – wyznała wzruszona tenisistka, która rok temu na tym samym etapie musiała uznać wyższość rywalki.
W drugiej rundzie turnieju Eala zmierzy się z Australijką Mayą Joint. Choć kibice ostrzyli sobie zęby na starcie młodej gwiazdy z legendarną Sereną Williams, Amerykanka przegrała swój mecz powrotny w trzech setach. Dla rozstawionej z numerem 29 Eali otwiera to szansę na kolejny awans w rankingu i poprawienie historycznego wyniku z US Open 2025, gdzie jako pierwsza osoba ze swojego kraju wygrała mecz w głównej drabince Wielkiego Szlema. „Jestem bardzo szczęśliwa z pierwszej rundy. Mam nadzieję, że utrzymam ten impet przez cały tydzień” – podsumowała zawodniczka.
