Jarrod Bowen wyrasta na centralną postać letniego okna transferowego po spadku West Hamu z Premier League. Anglik w rozmowie ze Sky Sports zasugerował, że zamierza pomóc klubowi w szybkim powrocie do elity. Choć media huczą od plotek, piłkarz skupia się na naprawieniu błędów minionego sezonu.
Sytuacja 29-letniego zawodnika jest skomplikowana, ponieważ jego kontrakt wciąż obowiązuje, a on sam spędził w Londynie sześć i pół roku. Bowen podkreślił, że mówienie o odejściu w tak trudnym momencie byłoby brakiem szacunku wobec klubu. Piłkarz przyznał, że spadek to dla niego bolesne doświadczenie, ale czuje odpowiedzialność za losy zespołu. W barwach West Hamu rozegrał ponad 250 meczów, notując 85 bramek oraz 63 asysty, co czyni go łakomym kąskiem dla ligowych potęg.
Manchester United i Liverpool monitorują sytuację
Mimo deklaracji lojalności, wielkie marki nie rezygnują z prób pozyskania reprezentanta Anglii. Manchester United szuka wzmocnień przed powrotem do Ligi Mistrzów, a wszechstronność Bowena idealnie wpisuje się w plany budowy głębi składu. Z kolei Liverpool widzi w nim następcę Mohameda Salaha, który latem opuszcza Anfield jako wolny agent. Bowen, kupiony w 2020 roku z Hull City za ponad 20 milionów funtów, jest obecnie u szczytu formy, co tylko podgrzewa atmosferę wokół jego potencjalnego transferu.
Ostatnie słowa Bowena stawiają potencjalnych kupców w trudnym położeniu, choć zawodnik nie złożył ostatecznej deklaracji o pozostaniu na zapleczu ekstraklasy. Przyznał otwarcie, że nigdy nie wiadomo, co przyniesie przyszłość, ale jego priorytetem jest powrót West Hamu tam, gdzie jego zdaniem jest miejsce tego klubu. Liverpool i Manchester United liczą jednak na to, że wizja gry o najwyższe cele przekona go do zmiany otoczenia jeszcze w tym roku.
