Ben Shelton określił obecny kalendarz tenisowy jako niemożliwy do utrzymania w rozmowie z Tennis365 tuż przed startem Wimbledonu 2026. Amerykanin zareagował w ten sposób na masowe wycofania zawodników z turnieju głównego z powodów zdrowotnych. Jak donoszą media, sytuacja stała się krytyczna.
Liczba graczy rezygnujących z występu w Londynie jest zatrważająca, ponieważ z list startowych zniknęło już 16 nazwisk, w tym dziewięciu mężczyzn i siedem kobiet. Największym ciosem dla kibiców jest nieobecność Carlosa Alcaraza oraz Lorenzo Musettiego. Obaj tenisiści zmagają się z urazami, które wcześniej wykluczyły ich również z rywalizacji w Roland Garros. Shelton, który zajmuje piąte miejsce w światowym rankingu, nie ukrywa rozczarowania faktem, że tak wielu utalentowanych graczy musi pauzować przez nadmierne obciążenia fizyczne.
System niszczy zdrowie najlepszych
Piąty tenisista świata wskazuje bezpośrednio na 12-dniowy format turniejów Masters 1000 jako jeden z głównych czynników niszczących zdrowie zawodników. Shelton podkreśla, że tour stał się destrukcyjny nawet dla graczy z samego szczytu, którzy nie są w stanie znieść narzuconego tempa. „Myślę, że to żadna tajemnica, że tour tenisowy stał się – nienawidzę tego mówić – ale nie do zniesienia dla wielu graczy. Także dla wielkich talentów, zawodników z czołówki” – przyznał Amerykanin w szczerym wywiadzie.
Mimo zwycięstwa nad Casperem Ruudem w pokazowym turnieju Giorgio Armani Tennis Classic, Shelton skupia się na problemach systemowych. Liczy na to, że władze tenisa dostrzegą skalę problemu i wprowadzą niezbędne zmiany w kalendarzu. „Trudno mi patrzeć na innych graczy, którzy byli w świetnej formie, a teraz są na boczny torze, bo ciało nie wytrzymuje stresu, jaki nakłada na nie ten tour” – dodał zawodnik, apelując o reformy, które ochronią zdrowie sportowców.
Głos w dyskusji zabrał także John Lloyd, były finalista Australian Open, który przewiduje, że sytuacja będzie się tylko pogarszać. Ekspert zaproponował radykalne rozwiązania, takie jak skrócenie meczów w turniejach wielkoszlemowych do dwóch wygranych setów. Zdaniem Lloyda obecne obciążenia są zbyt duże, a kompromis w postaci zmiany formatu gry mógłby być jedynym ratunkiem dla profesjonalnych tenisistów w obliczu coraz bardziej napiętego harmonogramu startów.
