Jack Draper pewnie awansował do półfinału turnieju w Eastbourne, pokonując Gabriela Diallo 6:1, 6:4. Mimo świetnej gry brytyjskiego tenisisty, uwaga fanów skupiła się na pustym miejscu w jego boksie trenerskim. Zabrakło tam Andy'ego Murraya, który od niedawna prowadzi młodszego kolegę.
Nieobecność trzykrotnego mistrza wielkoszlemowego wywołała falę spekulacji, zwłaszcza że Murray wspierał Drapera podczas wcześniejszych zwycięstw z Marcosem Gironem i Jackiem Pinningtonem-Jonesem. Draper, który wrócił do gry po kontuzji kolana odniesionej w Barcelonie, szybko wyjaśnił sytuację. Okazało się, że powodem były wcześniej zaplanowane zobowiązania charytatywne legendarnego zawodnika, których nie dało się przesunąć w czasie.
Szczere wyznanie Drapera o współpracy z legendą
Brytyjczyk podkreślił, że brak trenera na trybunach był tylko jednorazowym incydentem i nie wpłynął na ich relację. „Miał w swoim kalendarzu pewne zobowiązania charytatywne i dzisiaj wypadł właśnie taki dzień, ale prawdopodobnie wróci jutro. Obejrzał cały mój mecz. To był wyjątek. To Andy Murray – jest kim jest i miał zobowiązanie, z którego nie mógł się wycofać” – przyznał otwarcie Jack Draper po zakończeniu spotkania.
Teraz przed Draperem najtrudniejszy sprawdzian w Eastbourne, czyli półfinałowe starcie z Ugo Humbertem. Francuz jest najwyżej rozstawionym zawodnikiem, który pozostał w turnieju po wycofaniu się takich graczy jak Taylor Fritz czy Francisco Cerundolo. Zwycięzca tego pojedynku zostanie głównym faworytem do końcowego triumfu, co dla Drapera byłoby idealnym przygotowaniem przed nadchodzącym Wimbledonem, gdzie dotychczas nigdy nie przebrnął drugiej rundy.
