Bernardo Silva opuści Manchester City wraz z wygaśnięciem kontraktu w czerwcu i chce kontynuować karierę w Barcelonie. Jorge Mendes rozpoczął już rozmowy z Joanem Laportą, aby doprowadzić do przeprowadzki swojego klienta na Spotify Camp Nou. Agent próbuje przekonać Hansiego Flicka oraz Deco, że 32-letni pomocnik jest brakującym ogniwem w układance katalońskiego klubu.
Finanse i nadmiar bogactwa blokują transfer
Barcelona ma jednak spore wątpliwości dotyczące sprowadzenia Portugalczyka, mimo jego wszechstronności i wysokiej jakości technicznej. Klub priorytetowo traktuje zakup nowego środkowego obrońcy oraz napastnika, a także musi podjąć decyzje w sprawie wypożyczonych Joao Cancelo i Marcusa Rashforda. Silva najlepiej czuje się jako „dziesiątka” lub prawoskrzydłowy, czyli na pozycjach, które w kadrze Flicka zajmują już Lamine Yamal, Dani Olmo czy Fermin Lopez.
Kwestie ekonomiczne stanowią barierę, której liderzy LaLiga mogą nie przeskoczyć w najbliższym czasie. Silva oczekuje wysokiego wynagrodzenia, na które Barcelona obecnie nie może sobie pozwolić ze względu na limity płacowe. Nawet jeśli klub wróci do zasady 1:1, w budżecie może zabraknąć miejsca na pensję dla 32-latka przy jednoczesnej realizacji innych celów transferowych. Mendes wierzy jednak, że jego bliska relacja z Laportą ostatecznie przesądzi o sukcesie operacji.
W środku pola konkurencja jest równie silna, bo Hansi Flick ma do dyspozycji Pedriego, Gaviego, Frenkiego de Jonga czy Marca Bernala. Choć Silva od lat znajduje się na celowniku Barcelony, jego wiek oraz profil zawodnika nie pasują idealnie do obecnych potrzeb kadrowych. Mimo to nazwisko gracza Manchesteru City pozostaje na agendzie, a Sport donosi, że rozmowy między agentem a dyrekcją sportową będą kontynuowane w najbliższych tygodniach.
