Getafe wyrasta na rewelację sezonu 2025-26 w LaLiga, ale latem na Coliseum dojdzie do prawdziwego trzęsienia ziemi. Trener Jose Bordalas odchodzi z klubu, a jego śladem podąża jedna z największych gwiazd środka pola. Mauro Arambarri sfinalizował już porozumienie w sprawie transferu do argentyńskiego giganta, River Plate. Urugwajczyk po ośmiu latach spędzonych w Madrycie zdecydował się na powrót do Ameryki Południowej, co wymusza na władzach hiszpańskiego zespołu natychmiastową reakcję transferową.
Skomplikowana gra o miliony i prawa do zawodnika
Sytuacja finansowa Getafe stała się napięta po tym, jak Crystal Palace zrezygnowało z wykupu Christantusa Uche. Hiszpanie muszą szukać funduszy gdzie indziej, dlatego nie zamierzają oddawać Arambarriego za darmo. Pomocnik ma ważny kontrakt jeszcze przez dwa lata, a negocjacje z przedstawicielami River Plate, którzy zjawią się w Madrycie w przyszłym tygodniu, będą wyjątkowo trudne. Kością niezgody są prawa federacyjne do zawodnika, które należą do trzech różnych podmiotów, co znacząco podnosi oczekiwania finansowe obecnego pracodawcy.
Getafe posiada jedynie 50 procent praw do 30-letniego pomocnika. Pozostała część należy do urugwajskiego Boston River oraz do samego piłkarza. Arambarri rozegrał dla madryckiego klubu 263 mecze i w obecnych rozgrywkach zdobył sześć bramek oraz zaliczył dwie asysty. Jego odejście to koniec pewnej ery na Coliseum, zwłaszcza że skład drużyny w przyszłym sezonie ma wyglądać zupełnie inaczej. Teraz wszystko zależy od tego, czy Argentyńczycy zaakceptują wysoką kwotę odstępnego podyktowaną przez skomplikowaną strukturę własnościową.
