Sebastien Haller opuszcza FC Utrecht i przenosi się do Japonii, aby kontynuować karierę w J League. Jak informuje Rudy Galetti, były napastnik Borussii Dortmund i West Hamu podpisał kontrakt z Sanfrecce Hiroshima. Umowa ma obowiązywać przez rok z opcją przedłużenia o kolejne dwanaście miesięcy. To koniec pewnego etapu dla Iworyjczyka, który przez lata budował swoją markę na boiskach Bundesligi, Premier League oraz Eredivisie.
Decyzja o wyjeździe do Azji zapadła po bardzo słabym sezonie w barwach Utrechtu. Haller, który wrócił do tego klubu na stałe zeszłego lata po wcześniejszym wypożyczeniu z Dortmundu, kompletnie zatracił skuteczność. W 33 rozegranych meczach zdołał strzelić tylko jednego gola. Jest to wynik drastycznie gorszy od jego poprzednich statystyk w tym samym zespole, gdy w latach 2015–2017 zdobył dla holenderskiej ekipy aż 51 bramek, co otworzyło mu drzwi do wielkiej kariery.
Trudna droga z Dortmundu do Sanfrecce Hiroshima
Kariera Hallera to pasmo wzlotów i bolesnych upadków. Po sukcesach w Eintrachcie Frankfurt, gdzie zdobył 33 bramki, trafił do West Hamu, ale w Anglii zawiódł, strzelając tylko 14 goli w 54 spotkaniach. Odrodzenie przyszło w Ajaksie, co zaowocowało transferem do Borussii Dortmund. Tam jego życie wywróciła choroba nowotworowa. Po powrocie do zdrowia Haller zdobył dla BVB 12 bramek w 41 meczach, ale później nie odnalazł już formy ani na wypożyczeniu w hiszpańskim Leganes, ani ostatnio w Utrechcie.
Teraz 30-letni napastnik szuka nowego otwarcia w Sanfrecce Hiroshima. Japoński klub liczy, że doświadczony snajper odzyska instynkt, który prezentował w barwach Ajaksu, gdzie w 66 meczach trafił do siatki aż 47 razy. Haller zostawia za sobą Europę po krótkim epizodzie w La Liga, gdzie w barwach Leganes nie zdołał ani razu wpisać się na listę strzelców. Azjatycka przygoda ma być szansą na powrót do regularnego trafiania do siatki rywali.
