Do niecodziennej sytuacji doszło w strefie mieszanej po zakończeniu meczu Anglii z Demokratyczną Republiką Konga na Mercedes-Benz Stadium w Atlancie. Jude Bellingham, który opuszczał już stadion po zwycięstwie swojej drużyny w 1/16 finału mundialu, zdecydował się przerwać marsz do wyjścia, gdy usłyszał pytanie dotyczące trudnej sytuacji w Ameryce Południowej.
Pomocnik Realu Madryt zareagował na prośbę dziennikarza Manu Gutiérreza i odniósł się do tragicznego trzęsienia ziemi, które nawiedziło Wenezuelę 24 czerwca. Piłkarz postanowił publicznie okazać solidarność z ofiarami katastrofy, co błyskawicznie odbiło się szerokim echem w mediach społecznościowych.
„Przesyłam mnóstwo miłości i wsparcia dla wszystkich w Wenezueli” — przekazał krótko Jude Bellingham, kierując te słowa bezpośrednio do mieszkańców kraju zmagającego się ze skutkami żywiołu. Gest ten został odebrany jako dowód wielkiej empatii zawodnika, który mimo emocji związanych z turniejem, znalazł czas na wsparcie osób w potrzebie.
