Julian Alvarez wyrasta na głównego bohatera letniego okna transferowego po tym, jak publicznie ogłosił chęć opuszczenia Atletico Madryt. Napastnik po zwycięstwie Argentyny nad Austrią przyznał, że transfer jest obecnie najlepszym rozwiązaniem dla wszystkich stron. Choć o zawodnika zabiegały największe kluby Europy, sytuacja nabrała nieoczekiwanego obrotu przez jasną deklarację samego piłkarza.
Paryżanie, którzy wygrali Ligę Mistrzów w dwóch ostatnich sezonach, widzieli w Alvarezie idealne wzmocnienie linii ataku. Luis Enrique osobiście naciskał na ten transfer, jednak Fabrizio Romano potwierdził, że Argentyńczyk odrzucił propozycje zarówno ze strony PSG, jak i Arsenalu. Takie postawienie sprawy wywołało irytację w stolicy Francji. Doradca sportowy klubu chciał mieć pewność, że zawodnik jest zdeterminowany, by dołączyć do projektu, a postawa gracza sprawiła, że zainteresowanie PSG znacząco spadło.
Blokada transferu i marzenie o Barcelonie
Powód odrzucenia ofert z Londynu i Paryża jest jeden: Julian Alvarez marzy o grze w Barcelonie. Sytuacja jest jednak skomplikowana, ponieważ Atletico Madryt wykazuje dużą niechęć do wzmacniania bezpośredniego rywala z LaLiga. Władze klubu z Madrytu zdecydowanie wolałyby sprzedać napastnika do zespołu zagranicznego, co stawia transfer do Katalonii pod znakiem zapytania, zwłaszcza przy klauzuli odejścia wynoszącej 500 milionów euro.
„Transfer byłby w najlepszym interesie wszystkich stron” – przyznał Julian Alvarez po poniedziałkowym meczu reprezentacji. Te słowa mają wymusić na Atletico zgodę na negocjacje, mimo że klub z Madrytu czuje opór przed oddaniem go do Barcelony. PSG, które wcześniej było gotowe wyłożyć ogromne pieniądze, teraz wycofuje się z wyścigu, nie akceptując faktu, że było dla zawodnika jedynie opcją rezerwową.
