Chelsea szykuje prawdziwą rewolucję między słupkami. Mike Penders wyrasta na jednego z głównych bohaterów nadchodzącego sezonu na Stamford Bridge. Jak donoszą media, 20-letni Belg wraca do Londynu z jasnym celem: chce zostać numerem jeden w zespole Xabiego Alonso.
Młody bramkarz ma za sobą niezwykle pracowity czas we Francji. Podczas wypożyczenia do Strasbourga stał się absolutnym pewniakiem w składzie, opuszczając zaledwie jeden mecz w Ligue 1. Penders rozegrał łącznie 52 spotkania we wszystkich rozgrywkach, w których zachował 12 czystych kont i stracił 65 bramek. Tak duża dawka doświadczenia na najwyższym poziomie sprawiła, że Chelsea widzi w nim realną konkurencję dla Davida Sancheza. Belgijski talent nie zamierza godzić się na rolę rezerwowego po tak udanym roku na Stade de La Meinau.
Koniec marzeń Duńczyka w Londynie
Decyzja o pozostawieniu Pendersa w pierwszej drużynie ma swoje ofiary. Wszystko wskazuje na to, że Filip Jörgensen będzie musiał pożegnać się z klubem. Duński bramkarz kompletnie nie odnalazł się w realiach Premier League, zaliczając w ubiegłym sezonie zaledwie pięć występów w lidze. Brak regularnej gry i powrót rozpędzonego Belga stawiają go w beznadziejnej sytuacji. Chelsea stawia na młodość i formę, którą Penders udowodnił w każdym z 51 ligowych meczów rozegranych we Francji. Rywalizacja o bluzę z numerem jeden nabiera rumieńców.
