Wtorek, 23 czerwca 2026 roku przejdzie do historii jako moment, w którym Formuła E ostatecznie zerwała z wizerunkiem „wolniejszego brata” królowej motorsportu. Seria ogłosiła kalendarz na sezon 2026-27, który bezpośrednio uderza w rynki zdominowane dotychczas przez Formułę 1. Nowe bolidy Gen4 o mocy 600 kW wyjadą na legendarne tory, takie jak Brands Hatch, Zandvoort czy Circuit of the Americas w Austin, kończąc erę wyścigów na ciasnych, miejskich parkingach.
Dyrektor generalny Formuły E, Jeff Dodds, nie gryzie się w język, oceniając potencjał nowych maszyn. Jego zdaniem przeskok technologiczny jest tak duży, że elektryczne bolidy już teraz depczą po piętach Formule 1, a kolejna generacja ma ją definitywnie wyprzedzić. Zmiana lokalizacji wyścigów to nie tylko kwestia prestiżu, ale czysta konieczność. Szersze i znacznie szybsze auta Gen4 po prostu nie zmieściłyby się na dotychczasowych, prowizorycznych torach ulicznych, które przez lata były znakiem rozpoznawczym serii.
E-Prix Unleashed czyli wyścigi bez hamulców
Największą nowością będzie wprowadzenie formatu sprintów pod nazwą E-Prix Unleashed. W przeciwieństwie do tradycyjnych wyścigów, gdzie kluczowe jest zarządzanie energią i odzyskiwanie jej podczas hamowania, nowy format pozwoli kierowcom na jazdę „pełnym piecem” od startu do mety. To odpowiedź na prośby fanów, którzy chcieli zobaczyć pełną moc drzemiącą w elektrycznych silnikach bez konieczności kalkulowania zasięgu baterii. Będzie to brutalny pokaz czystych osiągów na dystansie o 10 minut krótszym niż główny wyścig.
„Gen4 stawia nas tuż za plecami F1, a Gen5 będzie prawdopodobnie szybsza” – zapowiedział Jeff Dodds. Szef serii podkreślił, że Formuła E dorosła do rywalizacji na największych rynkach, czego dowodem jest obecność dwóch rund w USA i Chinach. Podczas gdy Formuła 1 planuje powrót do silników V8, Dodds uważa to za ruch sprzeczny z trendami rynkowymi. „To pozwala nam całkowicie się odróżnić. My robimy czyste wyścigi elektryczne, oni spalinowe. To ma sens” – dodał szef elektrycznej serii, wskazując na rosnącą liczbę aut elektrycznych na drogach.
