Jessica Pegula i Hailey Baptiste wyrastają na tragiczne bohaterki ostatnich dni w Miami. Amerykanki pożegnały się z turniejem na etapie ćwierćfinału, co dla każdej z nich oznacza zupełnie inne konsekwencje w światowym rankingu. Podczas gdy jedna świętuje życiowy sukces, druga nie kryje rozgoryczenia po meczu, w którym statystycznie była lepsza od rywalki.
Jessica Pegula stoczyła dramatyczny bój z Eleną Rybakiną. Piąta rakieta świata wygrała pierwszego seta, ale ostatecznie uległa dwukrotnej mistrzyni wielkoszlemowej 6:2, 3:6, 4:6. Amerykanka przyznała po spotkaniu, że czuje ogromną frustrację, ponieważ zdobyła w całym meczu więcej punktów niż jej przeciwniczka, a mimo to zeszła z kortu pokonana. Pegula stwierdziła wprost, że wolałaby przegrać gładko, niż mierzyć się z tak nielogicznym rozstrzygnięciem.
Rankingowe trzęsienie ziemi i finansowy zastrzyk
Porażka w ćwierćfinale jest dla Peguli bolesna pod względem punktowym. Jako zeszłoroczna finalistka broniła 650 punktów, a zdobyła jedynie 215, co oznacza stratę 435 oczek w rankingu WTA. Mimo to 32-latka utrzyma pozycję numer pięć na świecie. Finansowo turniej przyniósł jej 193 645 dolarów, co przy jej tegorocznych zarobkach przekraczających 1,7 mln dolarów stanowi kolejny solidny dodatek do bogatej kariery.
Zupełnie inne nastroje panują u Hailey Baptiste. 24-latka przegrała co prawda z liderką rankingu Aryną Sabalenką 4:6, 4:6, ale jej marsz do ćwierćfinału był sensacją. Po drodze wyeliminowała m.in. Jelenę Ostapenko i Elenę Svitolinę. Dzięki temu sukcesowi Baptiste dopisała do swojego konta 150 punktów i awansowała o 12 pozycji na najwyższe w karierze, 33. miejsce w rankingu Live. Dla młodej tenisistki nagroda finansowa w wysokości 193 645 dolarów jest potężnym zastrzykiem gotówki.
