Wataru Endo i Federico Chiesa mogą odejść z Liverpoolu, bo pod wodzą Andoniego Iraoli niemal nie dostają szans. Jak podaje Liverpool Echo, w tym sezonie rozegrali łącznie zaledwie dwie minuty, a klub coraz częściej stawia na młodszych zawodników.
Te dwie minuty zebrał Chiesa, wchodząc na boisko w 88. minucie przegranego 0:3 meczu z Manchesterem City na początku października, zaraz po powrocie po kontuzji. Endo dziewięć razy przesiedział całe spotkanie na ławce. Liverpool nie zgłosił żadnego z nich do 25-osobowej kadry na Ligę Mistrzów; na liście znalazł się za to Hugo Ekitike, mimo że długo pauzował z powodu urazu. Iraola nie postawił na Endo ani Chiesę także w wygranych meczach pucharowych z Tottenhamem Hotspur i Chelsea. Zamiast nich szanse dostali wychowankowie klubu, Lewis Koumas i Trey Nyoni, którzy dobrze je wykorzystali. Jeszcze za kadencji Arne Slota obaj byli piłkarzami drugiego planu, a pod wodzą Iraoli ich udział w grze zmalał jeszcze bardziej. Choć trener zapewniał wcześniej, że Endo dostanie swoje szanse, do listopada pomocnik wciąż ich nie otrzymał.
Sytuacja Endo wydaje się dość jasna: jego kontrakt wygasa latem 2027 roku i coraz bardziej prawdopodobne jest, że właśnie w tym roku opuści Liverpool. Klub może więc rozstać się z nim już w styczniowym oknie transferowym albo pozwolić, by po sezonie odszedł jako wolny zawodnik. W przypadku Chiesy umowa obowiązuje do 2028 roku, ale brak minut również może skłonić obie strony do szukania rozwiązania zimą. Powrót Włocha po kontuzji nie zmienił jego położenia, a konkurencja w ataku i spodziewany powrót Ekitike mogą jeszcze ograniczyć jego szanse. Sytuację mogłaby szybko zmienić odpowiednia oferta, zwłaszcza jeśli Chiesa będzie chciał regularnie grać.
Iraola stawia obecnie na zawodników dających zespołowi więcej, choć Endo ma doświadczenie i dobrze służył Liverpoolowi. Z kolei karierę Chiesy utrudniały kontuzje oraz rywalizacja o miejsce w składzie. W Liverpoolu sentyment nie może decydować o wyborze zawodników, a drużyna musi się rozwijać. Klub coraz mocniej stawia na rozwój młodych piłkarzy, gdy prezentują odpowiednią jakość. Taka strategia ma też wymiar finansowy: Liverpool sporo już zarobił, rozwijając i sprzedając graczy, którzy nie zdołali na stałe przebić się do pierwszej drużyny. Jeśli Koumas i Nyoni będą się rozwijać, nie ma powodu, by blokować im drogę do składu. Odejście Endo wydaje się coraz bardziej prawdopodobne, a styczeń może dać Chiesie szansę na nowy początek.