Coco Gauff wywołała ogromne poruszenie po wycofaniu się z trzeciej rundy turnieju w Indian Wells w starciu z Alex Ealą. Czwarta rakieta świata przerwała grę przy stanie 2-6, 0-2, sygnalizując poważne problemy z ramieniem. Jak donoszą media, zawodniczka opisała swoje odczucia w sposób, który mrozi krew w żyłach fanów tenisa na całym świecie.
Amerykanka przyznała, że ból miał podłoże nerwowe i był dla niej zupełnie nowym, przerażającym doświadczeniem. Porównała go do wybuchających wewnątrz ręki fajerwerków, które sprawiały, że cała kończyna płonęła. Mimo dramatycznego przebiegu zdarzeń, dwukrotna mistrzyni wielkoszlemowa planuje przejść badanie rezonansem magnetycznym i wierzy, że zdąży wrócić do rywalizacji na nadchodzący turniej Miami Open, który rozpocznie się już 17 marca na Hard Rock Stadium.
Fala rezygnacji przed prestiżowym turniejem w Miami
Sytuacja Gauff to nie jedyny problem organizatorów 41. edycji Miami Open, ponieważ z listy startowej zniknęło już sześć nazwisk. Wśród mężczyzn wycofali się Holger Rune, Tallon Griekspoor oraz Jaume Munar, którzy opuścili także zmagania w Indian Wells. Ich miejsca w drabince zajmą odpowiednio Juan Manuel Cerundolo, James Duckworth i Alexander Shevchenko. To spore osłabienie męskiego turnieju, biorąc pod uwagę, że Rune i Griekspoor mieli być rozstawieni.
W turnieju kobiet największą nieobecną jest Lois Boisson, zajmująca 37. miejsce w rankingu WTA. Francuzka od września zmaga się z kontuzją i w Miami zastąpi ją Katie Boulter. Z gry zrezygnowały również Oleksandra Oliynykova oraz Wang Yafan. Turniej w Miami to drugi etap prestiżowego Sunshine Double, w którym 96 zawodników i zawodniczek powalczy o triumf na twardych kortach, a 32 najwyżej rozstawionych graczy otrzyma w pierwszej rundzie wolny los.
