Novak Djoković pokonał Valentina Vacherota 6:7 (5), 7:5, 6:1 w pierwszej rundzie turnieju Paris Masters. Po trwającym dwie godziny i 35 minut meczu Serb odpowiedział na zarzuty, że jest „za stary i za wolny”.
Djoković odwrócił losy spotkania
Vacherot, 27. tenisista rankingu i triumfator turnieju w Bazylei, już w pierwszym secie postawił Djokoviciowi trudne warunki. 27-letni Monakijczyk, w przeszłości 14. zawodnik klasyfikacji ATP, zaserwował w tej partii 14 asów. 39-letni Serb utrzymywał się w grze, a po zdobyciu miniprzełamania w tie-breaku wydawało się, że przejmie kontrolę. Kilka słabszych zagrań i lepsza postawa rywala zmieniły jednak sytuację. Serwis Monakijczyka regularnie przekraczał 135 mil na godzinę, czyli około 217 km/h, i to on po 50 minutach wygrał pierwszą partię 7:6 (5).
Vacherot rozpoczął drugiego seta od przełamania, a przy stanie 2:1 o przerwę medyczną poprosił Djoković, potrzebujący pomocy z powodu problemów z prawym barkiem. Serb przegrywał już seta i miał jedno przełamanie straty, ale szybko odrobił dystans, a od stanu 3:2 wyszedł na prowadzenie. Wspierała go publiczność, choć wcześniej sprawiał wrażenie ospałego i poruszał się wolniej niż zwykle. Przy stanie 4:3 dla Djokovicia o przerwę poprosił z kolei Vacherot, któremu założono opatrunek na lewą kostkę i stopę.
W końcówce drugiej partii Djoković obronił kilka break pointów przy stanie 4:4 i wygrał seta 7:5. W decydującej odsłonie jego poziom wzrósł, a gra Vacherota osłabła: Serb zamknął mecz wynikiem 6:1. Zwycięstwo miało dla niego dodatkowy wymiar, bo Vacherot pokonał go w drodze po ubiegłoroczny tytuł w turnieju Shanghai Masters. Przed spotkaniem Djoković krytykował „ekspertów”, którzy wypowiadali się o jego zdrowiu i problemach fizycznych.
Po meczu Serb zareagował z przekąsem na głosy kwestionujące jego możliwości w długich spotkaniach. W rozmowie ze Sky Sports nawiązał do wieku i tego, że mimo trudności zdołał znaleźć sposób na zwycięstwo.
Jak na starego gościa, nieźle! Ludzie myślą, że jestem za stary i za wolny, ale jakoś udało mi się znaleźć sposób, by wygrać taki mecz. Zwłaszcza w meczach rozgrywanych na pełnym dystansie. Wciąż tu jestem, wciąż się trzymam i daję z siebie wszystko. Staram się grać najlepiej wtedy, gdy to najważniejsze
24-krotny triumfator turniejów wielkoszlemowych podkreślił, jak trudny był serwis rywala, i wyjaśnił, co pozwoliło mu odwrócić losy spotkania. Przyznał, że spodziewał się niewielu okazji do przełamania, a przez około półtora seta miał problem z odczytaniem zagrywki Vacherota. Nawet gdy przewidywał jej kierunek, piłka leciała z prędkością 215–225 km/h, co zwiększało presję podczas własnych gemów serwisowych.
Przy pierwszym tie-breaku zmarnowałem niesamowicie łatwy wolej z forhendu. Nie wiem, co się stało. Po prostu miałem chwilowe zaćmienie
Serb wyjaśnił, że powrót do meczu umożliwiło mu przełamanie serwisu Vacherota przy stanie 2:1 dla Monakijczyka. Od tego momentu częściej zagrażał rywalowi przy jego podaniu, a trzeci set ocenił jako bardzo dobry, choć fizycznie wyczerpujący z powodu długich wymian. Przed turniejem Djoković tracił 334 punkty do Rafaela Jodara, który zajmował ostatnie miejsce dające awans do kończącego sezon turnieju w Turynie. Po zwycięstwie ma 2940 punktów, a Jodar – 3234. Aby zachować szansę na kwalifikację, Serb musi w Paryżu dotrzeć co najmniej do półfinału; w trzeciej rundzie może zagrać z Alexem de Minaurem, zajmującym w wyścigu o ATP Finals 10. miejsce, jedno przed nim, z dorobkiem 3170 punktów.