Novak Djokovic oficjalnie wycofał się z nadchodzącego turnieju ATP Masters 1000 w Monte Carlo. Organizatorzy zawodów potwierdzili tę informację w piątkowym oświadczeniu, życząc tenisiście szybkiego powrotu na kort. Decyzja Serba wywołała lawinę spekulacji na temat jego dalszych planów startowych i kondycji fizycznej przed kluczowymi imprezami sezonu.
Rezygnacja z gry w Monako nie uderzy mocno w ranking Serba, ponieważ w zeszłym roku odpadł tam już po pierwszym meczu z Alejandro Tabilo. Dzięki temu straci zaledwie pięć punktów rankingowych. Podobna sytuacja dotyczy turnieju w Madrycie, gdzie Djokovic również ma do obrony tylko pięć punktów. Obecnie zawodnik zajmuje trzecie miejsce w światowym rankingu i otwarcie przyznaje, że brakuje mu motywacji do regularnych występów w mniejszych turniejach ATP Tour.
Sensacyjny plan na sezon ziemny
Były brytyjski tenisista Tim Henman sugeruje, że Djokovic może całkowicie zrezygnować z występu w wielkoszlemowym Roland Garros. Zdaniem eksperta, nawierzchnia ziemna jest najbardziej wymagająca fizycznie, co może skłonić blisko 40-letniego lidera do oszczędzania sił. Henman przewiduje scenariusz, w którym Serb skupi się wyłącznie na trawiastych kortach Wimbledonu, aby tam powalczyć o rekordowy, 25. tytuł wielkoszlemowy w swojej karierze, omijając wyczerpujące zmagania w Paryżu.
Mimo ograniczonego kalendarza, Djokovic zapewnia, że wciąż czuje ogień rywalizacji. Podczas Indian Wells przypomniał o swoim zwycięstwie nad Jannikiem Sinnerem w Australian Open, co utwierdziło go w przekonaniu, że nadal potrafi wygrywać z najlepszymi. Tenisista podkreśla, że dopóki prezentuje odpowiednią jakość i czerpie radość z gry przed publicznością, zamierza kontynuować karierę na najwyższym poziomie, ignorując głosy o zbliżającym się końcu jego dominacji.
