Le Havre notuje drugą w tym sezonie serię dwóch zwycięstw z rzędu i buduje bezpieczną przewagę nad strefą spadkową. Trener Didier Digard studzi jednak nastroje przed decydującą fazą rozgrywek Ligue 1.
Drużyna Le Club Doyen pokonała ostatnio RC Strasbourg Alsace oraz Toulouse FC, aplikując obu rywalom po dwa gole. Szczególne wrażenie zrobił triumf nad Tuluzą, który zawodnicy Digarda wywalczyli grając w dziesiątkę niemal przez całe spotkanie. Kapitan Arouna Sangante obejrzał czerwoną kartkę już w 2. minucie meczu, ale zespół wykazał się ogromną odpornością. Obecnie klub zajmuje 13. miejsce w tabeli i ma dziewięć punktów przewagi nad AJ Auxerre, które znajduje się na pozycji barażowej.
Sukcesy te są tym bardziej imponujące, że Le Havre od letniego okna transferowego w 2023 roku nie wydało ani grosza na wzmocnienia. Klub musi radzić sobie przy bardzo skromnych środkach finansowych, co stawia pracę Digarda w wyjątkowym świetle. Szkoleniowiec, który jest wychowankiem akademii tego klubu, przejął stery przed sezonem 2024/25 po Luce Elsnerze. Jego obecna umowa wygasa jednak za kilka miesięcy, a świetne wyniki sprawiły, że jego nazwisko zaczęło pojawiać się w notesach dyrektorów bogatszych marek.
Władze Le Havre chcą zatrzymać trenera i zaproponować mu nowy kontrakt, ale konkurencja nie śpi. Zainteresowanie Digardem wykazują kluby z aspiracjami do gry w europejskich pucharach i znacznie większymi budżetami. Historia zespołu ze Stade Oceane pokazuje, że często muszą oni budować wszystko od nowa, gdy tracą swoje największe atuty. Jeśli Digard utrzyma obecne tempo punktowania, szanse na jego pozostanie w deszczowej Normandii na kolejną kampanię drastycznie spadną, mimo silnej więzi z macierzystym klubem.
