Tottenham Hotspur stawia wszystko na jedną kartę w letnim oknie transferowym. Roberto De Zerbi wyznaczył Sandro Tonalego jako absolutny priorytet do przebudowy środka pola, co wywołuje ogromne poruszenie w Premier League. Jak donosi dziennikarz Mick Ruby, klub z Londynu jest gotowy skupić całą uwagę na Włochu, spychając inne cele na boczny tor.
Sytuacja jest skomplikowana, ponieważ Newcastle United wycenia swojego lidera na około 100 milionów funtów. Tonali ma za sobą udany sezon, w którym wystąpił w 53 meczach i bezpośrednio przyczynił się do zdobycia 10 bramek. Choć klub z St James' Park nie chce sprzedawać 26-latka, kluczowa może okazać się relacja zawodnika z De Zerbim. Agent piłkarza, Beppe Riso, już pracuje za kulisami nad sfinalizowaniem tej transakcji, która ma uczynić z Włocha lidera nowego projektu w Londynie.
Decyzja Spurs ułatwia zadanie Manchesterowi United
Skupienie się Tottenhamu na Tonalim to doskonała wiadomość dla Manchesteru United. Mateus Fernandes z West Ham United, który dotychczas znajdował się na celowniku obu klubów, stał się dla Spurs jedynie opcją rezerwową. Czerwone Diabły od tygodni pracują nad sprowadzeniem 21-latka, widząc w nim idealnego następcę Casemiro. Fernandes zakończył ostatnie rozgrywki z ośmioma punktami w klasyfikacji kanadyjskiej, imponując kreatywnością oraz niespotykaną pracowitością w środkowej strefie boiska.
Manchester United zdążył już omówić warunki kontraktu indywidualnego z młodym pomocnikiem i teraz może przyspieszyć negocjacje bez presji ze strony lokalnego rywala. Jeśli Tottenhamowi nie uda się przekonać Newcastle do obniżenia wygórowanej ceny za Tonalego, Fernandes pozostanie na ich liście życzeń, jednak obecnie to ekipa z Old Trafford jest najbliżej pozyskania gwiazdy West Hamu. De Zerbi wierzy, że Tonali będzie ogromnym wzmocnieniem obecnego składu i zamierza testować determinację Newcastle do samego końca.
