Iga Świątek zaskoczyła tenisowy świat decyzją o rozstaniu z Wimem Fissette po niespodziewanej porażce w drugiej rundzie Miami Open. Choć oficjalne komunikaty obu stron były powściągliwe, Kim Clijsters rzuca nowe światło na tę relację. Belgijka, która sama pracowała z Fissette, wprost mówi o „czerwonych flagach”, jakie dostrzegła w ich współpracy już kilka miesięcy temu.
Była liderka rankingu WTA zauważyła, że między Polką a trenerem brakowało naturalnej chemii niezbędnej na najwyższym poziomie. Clijsters podkreśla, że Fissette opiera swoją pracę głównie na twardych danych i statystykach, co mogło przytłaczać polską tenisistkę. Problemy zaczęły się nasilać na początku 2026 roku, gdy Świątek nie zdołała dotrzeć do półfinału w żadnym z czterech rozegranych turniejów, co ostatecznie doprowadziło do zakończenia trwającej od października 2024 roku współpracy.
Rola psychologa i trudna dynamika zespołu
Kluczowym aspektem poruszonym przez Clijsters jest obecność Darii Abramowicz w sztabie trzeciej rakiety świata. Belgijka sugeruje, że tak bliska relacja zawodniczki z psychologiem może być wyzwaniem dla trenera, który traci część wpływu na mentalną sferę przygotowań. Według Clijsters dobry szkoleniowiec musi rozumieć psychikę gracza, a w zespole Świątek ten element jest odizolowany i powierzony innej osobie, co mogło generować dodatkowe napięcia na linii trener-zawodniczka.
Fissette, znany z doskonałej organizacji i punktualności, nie jest typem trenera technicznego, który drastycznie zmienia uderzenia, jak forhend. Jego podejście zderzyło się z trudnym momentem mentalnym Polki, w którym, zdaniem Clijsters, żadne rady z boku boiska nie mogły pomóc. Świątek, mająca na koncie sześć tytułów wielkoszlemowych, zdecydowała się szukać nowej drogi po intensywnym czasie pełnym wyzwań, zostawiając za sobą okres sukcesów w Wimbledonie i Cincinnati.
