Christian Horner wraca na Silverstone. Były szef Red Bulla pojawi się na Grand Prix Wielkiej Brytanii po raz pierwszy od czasu lipcowego rozstania z zespołem. Powrót na tor, na którym rok temu kończył swoją dwudziestoletnią misję, zbiega się z ogłoszeniem jego pierwszej autobiografii.
52-letni Brytyjczyk, który poprowadził Red Bulla do ośmiu tytułów mistrzowskich kierowców i sześciu trofeów konstruktorów, został odsunięty od władzy w atmosferze walki o wpływy i spadku formy zespołu. Choć Horner pozostawał poza sportem przez ostatnie dwanaście miesięcy, nie próżnował. Odbył szereg spotkań z kluczowymi postaciami, w tym z szefem F1 Stefano Domenicalim oraz prezydentem FIA Mohammedem Ben Sulayemem. Teraz jest gotowy, by opowiedzieć swoją wersję wydarzeń w książce zatytułowanej „DRIVE”, która trafi na rynek 22 października.
Niedokończone interesy i warunki powrotu
Publikacja ma być bezkompromisowym zapisem dwóch dekad na szczycie F1, odsłaniającym kulisy rywalizacji, prywatne wyzwania i ogromną presję psychiczną. Horner nie ukrywa, że jego rozstanie z padokiem nie przebiegło na jego zasadach. „Czuję, że mam niedokończone interesy w Formule 1. To nie skończyło się tak, jak bym chciał” – przyznał otwarcie podczas wystąpienia w Dublinie. Te słowa jasno sugerują, że mimo rocznego rozbratu z motorsportem, ambicje byłego szefa Sebastiana Vettela i Maxa Verstappena wciąż sięgają najwyższych celów.
Mimo ofert od obecnych i potencjalnych zespołów, Horner czeka na idealną okazję. Nie interesuje go rola zwykłego pracownika najemnego. „Chciałbym być partnerem, a nie tylko zatrudnioną ręką. Nie wrócę dla czegokolwiek, wrócę tylko dla czegoś, co może wygrywać” – podkreślił Brytyjczyk. Choć tęskni za ludźmi i zespołem, który budował przez 21 lat, zaznacza, że nie czuje pośpiechu. Powrót na Silverstone w roli gościa może być jednak pierwszym krokiem do ponownego przejęcia sterów w jednym z garaży F1.
