Carlos Alcaraz nie zamierza kończyć kariery w najbliższym czasie, ale stawia sprawę jasno: obecny system musi ulec zmianie. Po awansie do ćwierćfinału US Open 2026, gdzie pokonał Tommy'ego Paula, Hiszpan otwarcie przyznał, że planuje drastyczne ograniczenie liczby występów w turniejach. Wszystko po to, by móc rywalizować na najwyższym poziomie przez kolejną dekadę.
Trzeci tenisista świata wrócił do gry po niezwykle trudnym okresie, w którym przez cztery i pół miesiąca leczył uraz nadgarstka odniesiony w Barcelonie. Mimo długiej przerwy, na nowojorskich kortach prezentuje się wyśmienicie, tracąc zaledwie jednego seta w drodze do najlepszej ósemki turnieju. Pokonanie takich zawodników jak Roman Safiullin czy Wu Yibing udowodniło, że fizycznie jest gotowy na wielkie wyzwania, choć sam zawodnik patrzy znacznie dalej w przyszłość niż tylko na finał bieżącego Wielkiego Szlema.
Plan na długowieczność i walka z kalendarzem ATP
Podczas konferencji prasowej Alcaraz otwarcie zadeklarował, jak długo chce jeszcze oglądać go światowa publiczność. „Chciałbym, aby moja kariera była bardzo długa, aby trwała przez następne 10 lub 15 lat, więc zdecydowanie chcę zadbać o swoje zdrowie psychiczne i fizyczne” – wyznał szczerze Hiszpan. Podkreślił przy tym, że tenis jest nieprzewidywalny, a on sam zamierza robić dłuższe przerwy w trakcie sezonu, aby uniknąć wypalenia zawodowego i kolejnych urazów, które w ostatnim czasie mocno go wyhamowały.
W mediach pojawiły się doniesienia, że Alcaraz planuje przerwy trwające nawet miesiąc lub dwa, co ma stać się standardem w jego kalendarzu od 2027 roku. Już teraz wiadomo, że w przyszłym sezonie wystąpi w turnieju ATP 500 w Rotterdamie, gdzie triumfował w 2025 roku. Jest to obecnie jedyny potwierdzony start zawodnika na rok 2026, co potwierdza jego nową strategię selektywnego dobierania turniejów w celu ochrony organizmu przed przeciążeniem.
Mimo zapowiedzi o rzadszych startach, kibice wciąż będą mieli wiele okazji, by zobaczyć go w akcji jeszcze w tym roku. Alcaraz potwierdził swój udział w Laver Cup, Japan Open oraz pokazowym turnieju Six Kings Slam. Zawodnik zaznaczył, że jego decyzja o braniu dłuższych przerw jest nieodwołalna, gdyż tylko w ten sposób jest w stanie zagwarantować sobie obecność w tourze przez zapowiadane piętnaście lat.
