Formuła 1 wyrasta na pole bitwy między władzami serii a jej największymi gwiazdami. Połowa sezonu 2026 upływa pod znakiem ogromnych kontrowersji wokół nowych przepisów technicznych, które kładą nacisk na napęd elektryczny i zarządzanie energią. Podczas gdy kibice wydają się zadowoleni, kierowcy nie szczędzą gorzkich słów pod adresem obecnych maszyn, co wywołało stanowczą reakcję szefa F1, Stefano Domenicalego.
Najgłośniejszym krytykiem zmian pozostaje Max Verstappen, który już podczas zimowych testów bez ogródek określił nowe regulacje mianem „Formuły E na sterydach”. Mistrza wspierają inni zawodnicy, w tym Oscar Piastri, który zwraca uwagę na irytujące algorytmy sterujące jednostkami napędowymi. Kierowcy narzekają, że na torach takich jak Silverstone czy Spa-Francorchamps prowadzenie bolidów stało się bolesnym doświadczeniem ze względu na ciągłe braki energii.
Domenicali odpowiada na krytykę gwiazd
Stefano Domenicali, pytany o coraz ostrzejszy ton wypowiedzi zawodników, stara się tonować nastroje, choć stawia jasne granice. Włoch podkreśla, że choć szanuje opinie kierowców, to on musi dbać o interes całego sportu i jego komercyjną przyszłość. Szef F1 ujawnił, że odbył już prywatne rozmowy z Verstappenem, sugerując, że publiczne narzekanie uderza w wizerunek serii i staje się kwestią personalną, a nie merytoryczną.
„Nie jesteśmy tutaj po to, by zaklejać komukolwiek usta taśmą. Piękno naszego sportu polega na tym, że każdy może mieć własne zdanie, ale opinia to tylko opinia” – stwierdził Stefano Domenicali. Szef F1 dodał również: „Kierowcy muszą zrozumieć, że istnieje jedna ścieżka, którą musimy podążać razem. Fani są priorytetem ponad wszystkimi, nawet ponad mną. Mam obowiązek podsumować to, co jest najlepsze dla sportu”.
Mimo buntu w padoku, dane z programu Formula 1 Fan Voice pokazują, że 66% fanów ocenia tegoroczne wyścigi jako dobre lub doskonałe. Domenicali broni przejścia w stronę elektryfikacji, tłumacząc to wymogami przemysłu motoryzacyjnego i chęcią zatrzymania producentów silników. Według niego bez tych zmian Formuła 1 mogłaby przestać istnieć w obecnej formie, dlatego konstruktywny dialog za zamkniętymi drzwiami jest teraz ważniejszy niż medialne ataki.
