Sezon 2025/26 przejdzie do historii Realu Madryt jako czas, o którym wszyscy w klubie chcieliby jak najszybciej zapomnieć. Brutalna bójka między Aurélienem Tchouaménim a Federico Valverde wstrząsnęła fundamentami drużyny tuż przed kluczowym starciem z FC Barceloną.
Do dramatycznych wydarzeń doszło w ośrodku treningowym Valdebebas, gdzie zwykła wymiana zdań przerodziła się w fizyczne starcie. Sytuacja była na tyle poważna, że Federico Valverde musiał zostać przewieziony do szpitala, gdzie lekarze zakładali mu szwy na głowie. Władze Realu Madryt zareagowały natychmiastowo i bezlitośnie, nakładając na obu zawodników rekordowe kary finansowe w wysokości 500 tysięcy euro. Choć media rozpisywały się o ciosach i poważnym konflikcie, główni zainteresowani przez długi czas unikali jednoznacznych komentarzy na temat tego, co wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami szatni.
Tchouaméni odpiera zarzuty i mówi o kłamstwach
Podczas zgrupowania reprezentacji Francji Aurélien Tchouaméni postanowił w końcu odnieść się do krążących plotek. Pomocnik nie krył irytacji sposobem, w jaki media przedstawiły całe zajście, sugerując, że wiele informacji zostało zwyczajnie zmyślonych. „To, co mnie zabolało, to fałszywe historie o tym, co faktycznie się wydarzyło. Nie mam na to wpływu” – wyznał zawodnik w rozmowie z L’Équipe. Piłkarz podkreślił, że incydent został wyolbrzymiony, a najważniejszym aspektem dla drużyny pozostaje zachowanie spokoju wewnątrz grupy, niezależnie od presji zewnętrznej płynącej ze strony dziennikarzy i kibiców.
Francuz starał się bagatelizować sprawę, twierdząc, że podobne sytuacje są naturalnym elementem życia w profesjonalnej szatni piłkarskiej. „Ludzie naprawdę muszą zrozumieć: nie ma żadnego problemu. W szatni dzieją się różne rzeczy. Podaliśmy sobie ręce, kiedy wrócił, i nadal razem pracujemy” – uciął spekulacje Tchouaméni. Pomocnik dodał również, że cała sytuacja była dla niego cenną lekcją, ponieważ problemy rzadko okazują się tak wielkie, jak początkowo się wydaje. Mimo zapewnień o zgodzie, atmosfera w Realu Madryt po tym incydencie pozostaje pod ścisłą obserwacją mediów z całego świata.
