Reprezentacja USA nie pozostawiła złudzeń w półfinale męskiego turnieju hokeja na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Mediolanie. Amerykanie pokonali Słowację 6:2 i w niedzielę zagrają w wielkim finale z Kanadą. To dokładnie taki scenariusz, jakiego oczekiwali kibice od początku turnieju.
Spotkanie zaczęło się od mocnego uderzenia. Już w 4. minucie Dylan Larkin rozpędził się w tercji rywali i pewnym strzałem otworzył wynik. Słowacy próbowali odpowiedzieć w przewadze, ale brakowało im konkretów. W końcówce pierwszej tercji Tage Thompson wykorzystał grę w przewadze i było 2:0.
Druga odsłona praktycznie rozstrzygnęła losy meczu. Najpierw trafił Jack Hughes, chwilę później Jack Eichel podwyższył na 4:0, a jeszcze przed przerwą Hughes dołożył swoje drugie trafienie. Po czwartej bramce z lodu zjechał Samuel Hlavaj, który wcześniej obronił 19 z 23 strzałów.
Amerykanie kontrolowali tempo i nie pozwalali rywalom rozwinąć skrzydeł. Zach Werenski zanotował trzy asysty, a ofensywa USA imponowała szybkością i skutecznością.
W trzeciej tercji Słowacy zdobyli dwa gole. Najpierw Connora Hellebuycka pokonał Juraj Slafkovský, dla którego był to już 11. gol na igrzyskach w karierze. Odpowiedział jednak Brady Tkachuk, a wynik ustalił Pavol Regenda. Ostatecznie mecz zakończył się rezultatem 6:2, a statystyka strzałów (39–24) oddaje różnicę klas.
W niedzielę o 14:10 dojdzie do wyczekiwanego finału USA – Kanada. Rok temu w finale Turnieju 4 Narodów górą byli Kanadyjczycy, wygrywając 3:2 po dogrywce. Teraz Amerykanie mają szansę na rewanż i walkę o trzeci w historii złoty medal olimpijski. Emocji w Mediolanie na pewno nie zabraknie.
