Zeki Celik może wkrótce opuścić stolicę Włoch. Rozmowy w sprawie przedłużenia kontraktu z Romą utknęły w martwym punkcie przez wygórowane oczekiwania finansowe zawodnika.
Sytuacja jest patowa, bo obie strony dzieli finansowa przepaść. Otoczenie tureckiego obrońcy oczekuje pensji na poziomie 4 mln euro za sezon gry. Dyrekcja Romy twardo stąpa po ziemi i nie zamierza płacić więcej niż 2,5 mln euro rocznie. Corriere dello Sport informuje, że rzymski klub nie planuje poprawiać swojej oferty, co przy wygasającej w czerwcu umowie czyni piłkarza niezwykle atrakcyjnym celem transferowym. Celik staje się jedną z najciekawszych okazji na rynku wolnych agentów.
Brak porozumienia w Rzymie wywołał natychmiastową reakcję innych europejskich marek. W Serie A najbardziej zdeterminowany jest Juventus, który uważnie śledzi każdy ruch reprezentanta Turcji. Włoski gigant musi jednak liczyć się z silną konkurencją z zagranicy. Zainteresowanie obrońcą wyraziły już angielskie Fulham oraz Newcastle United. Do wyścigu o podpis zawodnika dołączył także niemiecki Stuttgart, licząc na sprowadzenie doświadczonego gracza bez konieczności płacenia kwoty odstępnego rzymianom.
