FC Barcelona znalazła się pod ogromną presją czasu w kwestii wzmocnienia środka pola. Hansi Flick wytypował Javiego Guerrę z Valencii jako idealny cel transferowy, ale klub ma zaledwie kilkadziesiąt godzin na sfinalizowanie transakcji na preferencyjnych warunkach. Jeśli Blaugrana nie domknie formalności do 1 sierpnia, kwota odstępnego za 23-letniego Hiszpana wzrośnie drastycznie, co może całkowicie przekreślić szanse na ten ruch w letnim oknie.
Obecnie Javi Guerra jest dostępny za 40 milionów euro, jednak po upływie wyznaczonego terminu jego klauzula skoczy do poziomu 60 milionów euro. To aż 20 milionów euro „kary” za opieszałość, na którą pogrążony w finansowych kalkulacjach klub z Katalonii nie może sobie pozwolić. Mimo że dyrekcja sportowa kontaktowała się już z agentami piłkarza, a sam Flick jest wielkim zwolennikiem jego talentu, Barcelona nie podjęła jeszcze żadnych konkretnych kroków w stronę biur Valencii.
Kontuzja De Jonga wymusza transfery
Potrzeba sprowadzenia nowego pomocnika stała się paląca po urazie Frenkiego de Jonga. Guerra, który niedawno zadebiutował w reprezentacji Hiszpanii, imponuje wszechstronnością – potrafi grać zarówno jako defensywny pomocnik, jak i ofensywna „dziesiątka”. Jego atuty to precyzyjne krótkie podania, odbiór piłki oraz groźne strzały z dystansu. Choć zawodnik deklarował w maju przywiązanie do obecnych barw, zainteresowanie ze strony klubów z Anglii i Włoch sprawia, że Barcelona musi działać natychmiastowo.
Sam piłkarz zachowuje spokój i nie wywiera presji na transfer, co potwierdziły jego słowa z końcówki sezonu. „Mam kontrakt. Przedłużyłem go w zeszłym roku, więc myślę, że to jasne, że chcę tu zostać” – przyznał Javi Guerra. Dla Barcelony oznacza to podwójne wyzwanie: muszą nie tylko przekonać Valencię do sprzedaży przed wzrostem klauzuli, ale także skusić samego gracza, który publicznie deklarował lojalność wobec ekipy z Estadio Mestalla. Czasu na decyzję jest coraz mniej.
