Alex de Minaur i Katie Boulter oficjalnie potwierdzili chęć wspólnego startu w turnieju miksta podczas nadchodzącego US Open. Małżeństwo, które pobrało się zaledwie kilka tygodni temu, liczy na przełom po zeszłorocznym rozczarowaniu, gdy nie przyznano im dzikiej karty.
Sytuacja rankingowa pary nie jest jednak idealna, co stawia ich występ pod znakiem zapytania. Katie Boulter zajmuje obecnie 71. miejsce w światowym rankingu, a to oznacza, że ich wspólny dorobek punktowy jest zbyt niski, by zagwarantować sobie bezpośrednie miejsce w drabince turniejowej. Australijczyk otwarcie przyznał podczas turnieju w Waszyngtonie, że ich los ponownie zależy od decyzji organizatorów i przyznania specjalnego zaproszenia, o które starali się już w poprzednim sezonie.
„Tak, zgłosiliśmy się. Nie sądzę, żebyśmy dostali się dzięki naszym rankingom, więc prawdopodobnie będziemy musieli polegać na dzikiej karcie. Mamy nadzieję, że może w tym roku uda nam się wystąpić jako małżeństwo” – wyznał Alex de Minaur. Tenisista nie ukrywa, że wspólna gra z żoną na nowojorskich kortach jest dla niego priorytetem, choć konkurencja o dzikie karty będzie w tym roku wyjątkowo silna ze względu na inne wielkie nazwiska.
Gwiazdozbiór w Nowym Jorku i wielkie powroty
Tegoroczny turniej miksta na US Open zapowiada się pasjonująco, a na liście startowej widnieją już takie duety jak Iga Świątek i Casper Ruud czy Novak Djoković i Aryna Sabalenka. O dziką kartę mogą ubiegać się także Carlos Alcaraz i Serena Williams, o których wspólnym starcie krążą liczne plotki. Dodatkowo oczy kibiców zwrócone są na Venus Williams, która według doniesień ma zakończyć swoją 22-letnią karierę właśnie podczas domowego turnieju wielkoszlemowego, co czyni walkę o zaproszenia jeszcze bardziej zaciętą.
