Juventus wyrasta na głównego bohatera letniego okna transferowego po tym, jak w krótkim czasie dopiął dwa kluczowe wzmocnienia. Jak donosi Fabrizio Romano, klub z Turynu sfinalizował długie negocjacje w sprawie Randala Kolo Muaniego i niespodziewanie wygrał wyścig o podpis Kerima Alajbegovicia. To potężny sygnał wysłany do rywali w Serie A.
Randal Kolo Muani wraca do Turynu na zasadzie wypożyczenia z obowiązkiem wykupu za 38 milionów euro. Umowa przewiduje dodatkowe bonusy: 7 milionów euro w łatwych do osiągnięcia celach oraz 5 milionów euro za trudniejsze wyzwania. Francuz, który w poprzednim okresie spędzonym w Juventusie zdobył 10 bramek i zaliczył 3 asysty w 22 meczach, ma zarabiać około 5 milionów euro rocznie. Testy medyczne zaplanowano jeszcze na ten tydzień, co kończy wielomiesięczną sagę z udziałem napastnika PSG.
Błyskawiczne uderzenie w Leverkusen i walka z Chelsea
Prawdziwym zaskoczeniem jest jednak transfer Kerima Alajbegovicia z Bayeru Leverkusen. Juventus włączył się do walki o młodego zawodnika i wyprzedził Chelsea oraz Atalantę. Włosi zapłacą za niego 30 milionów euro podstawy oraz 5 milionów euro w formie dodatków. Kluczowa okazała się oferta sportowa. Podczas gdy Chelsea proponowała piłkarzowi wypożyczenie do innego klubu, Juventus zagwarantował mu natychmiastową rolę w pierwszym zespole.
W negocjacjach ogromną rolę odegrał nowy dyrektor Frederic Massara, który wykorzystał swoje kontakty z otoczeniem piłkarza, w tym z Miralemem Pjaniciem. Choć cena za Alajbegovicia wzrosła o około 10-15 milionów euro przez licytację z innymi klubami, Juventus zdecydował się na ten wydatek, by załatać lukę w składzie. Teraz kibice zastanawiają się, jak na boisku zostaną rozmieszczeni jednocześnie Alajbegovic oraz Kenan Yildiz, skoro obaj aspirują do gry z numerem dziesięć.
