Mistrzostwa Świata 2026 nadchodzą z niespotykanym dotąd rozmachem. Turniej rozgrywany w trzech krajach Ameryki Północnej wymusi na piłkarzach morderczy wysiłek, a kluczem do sukcesu ma być kontrola w środku pola. To tam rozstrzygnie się, kto wytrzyma tempo 104 meczów, a kto wypali się przedwcześnie.
Bruno Fernandes wchodzi w ten cykl jako absolutny lider statystyk. Portugalczyk pobił rekordy Premier League, notując 21 asyst w jednym sezonie i wyprzedzając takie legendy jak Thierry Henry czy Kevin De Bruyne. W reprezentacji Portugalii to właśnie kapitan Manchesteru United ma przejąć stery po kończącej się erze Cristiano Ronaldo. Jego zdolność do gry między liniami i instynkt strzelecki sprawiają, że Selecao budują wokół 31-latka nowy rdzeń ofensywny, licząc na jego technologiczną wyższość nad rywalami.
Młodość kontra doświadczenie w walce o dominację
Hiszpanie pokładają ogromne nadzieje w Pedrim, który mimo młodego wieku ma być metronomem drużyny. Po sukcesie na Euro 2024, 23-letni pomocnik Barcelony ma za zadanie utrzymywać tempo i posyłać kluczowe podania, o ile pozwolą mu na to kwestie zdrowotne. Z kolei Anglia liczy na Declana Rice'a. 27-latek z Arsenalu jest postrzegany jako brakujące ogniwo, które łączy defensywną dyscyplinę z umiejętnością napędzania ataków, co ma wreszcie przybliżyć Synów Albionu do upragnionego tytułu po dekadach porażek.
Ciekawie wygląda sytuacja Martina Odegaarda i Floriana Wirtza. Norweg z Arsenalu jest mózgiem swojej reprezentacji, jednak jego forma stoi pod znakiem zapytania przez powracające urazy. Niemcy natomiast czekają na błysk Wirtza. Choć jego pierwszy sezon w Liverpoolu jest pełen wahań, to właśnie on ma być nieprzewidywalnym elementem układanki Juliana Nagelsmanna. Na liście rezerwowej czają się takie nazwiska jak Jude Bellingham, Jamal Musiala czy niezniszczalny Luka Modric, gotowi w każdej chwili przejąć kontrolę nad turniejem.
