Alex Eala wyrasta na jedną z najciekawszych postaci tegorocznego turnieju w Madrycie. 20-letnia tenisistka z Filipin pokonała w pierwszej rundzie Anastasię Pavlyuchenkovą, byłą finalistkę French Open. Zwycięstwo 6-3, 6-3 na Estadio Arantxa Sanchez zajęło jej dokładnie 90 minut i przerwało serię dwóch bolesnych porażek z rzędu.
Mecz od początku układał się pod dyktando młodszej zawodniczki, która mimo utraty rozstawienia i spadku na 44. miejsce w rankingu WTA, zachowała zimną krew. Eala przetrwała trudne momenty przy własnym podaniu w drugim gemie, by później dwukrotnie przełamać rywalkę i zamknąć pierwszą partię. W drugim secie Pavlyuchenkova, zajmująca obecnie 116. lokatę, próbowała nawiązać walkę, ale Filipinka błyskawicznie odpowiedziała na stratę serwisu i pewnie przypieczętowała awans do kolejnej fazy rozgrywek.
Walka o powrót do elity i starcie z Mertens
Wygrana w stolicy Hiszpanii ma dla Eali ogromne znaczenie rankingowe. Dzięki zdobytym 35 punktom zawodniczka awansowała o trzy pozycje w zestawieniu live i zajmuje obecnie 41. miejsce. To ważny krok w stronę powrotu do czołowej czterdziestki, z której wypadła po nieudanym występie w Miami, gdzie nie zdołała obronić punktów za ubiegłoroczny półfinał. Teraz 20-latka celuje w poprawienie swojego życiowego rekordu, czyli 29. lokaty wywalczonej w połowie marca.
W drugiej rundzie poprzeczka zawisnie znacznie wyżej, ponieważ na drodze Filipinki stanie rozstawiona z numerem 19. Elise Mertens. Belgijka przystąpi do tego meczu wypoczęta, korzystając z wolnego losu w pierwszej fazie turnieju. Jeśli Eala zdoła sprawić niespodziankę, w trzeciej rundzie może zmierzyć się z Marią Sakkari. Warto przypomnieć, że w ubiegłym roku marsz reprezentantki Filipin w Madrycie zatrzymała dopiero Iga Świątek.
